niedziela, 28 czerwca 2015

KRÓLIK WSZYSTKO WYBACZYŁ ?



Pamiętam redaktora Królika Norberta jak biegał po Urzędzie Miejskim ścigany Strażą Miejską, na rozkaz byłego Burmistrza Żar Wacława Maciuszonka. Afera była operetkowa ale wrzask przeogromny. Redaktor - bohater – bardzo starał się dobić do grona prześladowanych przez władzę. Prześladowania szybko jednak przeistoczyły się w nieukrywaną przyjaźń Gazety Regionalnej z panem Wacławem, zaczętą jakoś tak przy okazji otwarcia TESCO. Norbert Królik pozostał na wolności. Wydawało się jednak, że nie ma specjalnych powodów do zachwalania swego ciemiężcy, bez względu na układy zawarte ponad jego głową i piórem między wydawcą GR a władzą. Później wydarzenia potoczyły się z szybkością mistrzów krótkich dystansów. Wacław Maciuszonek przerżnął wybory i pozostawił społeczeństwu w spadku kretyńską inwestycję przy Leśnej. Redaktor bije jednak swemu niedawnemu ciemiężcy pokłony i obficie cytuje pana Wacława w swoim artykule o nieco przydługawym tytule: „W basenie jest woda. Są wakacje. Ale kąpać się nie będziemy” (GR 26.06.2015). Były Burmistrz – sprawca zamieszania – z charakterystyczną dla siebie bezczelnością mówi redaktorowi, a redaktor bez żenady i jakiegokolwiek komentarza cytuje, że gdyby Pan Wacław pozostał na stanowisku, to wszyscy byśmy się już pławili w tym cudzie techniki basenowej. Mieszkańcy mają więc za swoje, a redaktor rzucił się w czułe objęcia swego niedawnego ciemiężyciela. Chyba zapomniał, że teraz Strażą Miejską rządzi silna Danuta. A może prowokuje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz