sobota, 19 września 2015

TYGODNIKI w 5 MINUT nr 10/2015.


Gazeta Regionalna 18 września 2015

Humor dla Primates

Na 2 stronie (GR z 18.09.15) znajduję dowcip firmowy: „zostań dziennikarzem gazety „Regionalnej”. Nie musisz mieć doświadczenia ani dziennikarskiego wykształcenia. Wystarczy umiejętność pisania, ambicja, ciekawość i chęci”. Pełna zgoda jeśli chodzi o: nie musisz mieć doświadczenia, wykształcenia a zwłaszcza ciekawości. Co do jakiegokolwiek wykształcenia, umiejętności pisania czy ambicji… dyskutowałbym. Wystarczy rzucić okiem na ulubioną przez Primates rubrykę na stronie 39, ze szczególnym uwzględnieniem maczugi pt. „Kto buduje statki w butelkach”. Mój nieżyjący przyjaciel z Mierzei Wiślanej mawiał w takich sytuacjach - masz gówno zamiast mózgu.


Półredaktór

Tytuł: Redaktórzy.
Już tak mają,
tylko piszą
Nie czytają

… to mój pierwszy utwór poetyzujący na temat redaktórstwa (jasna cholera! Edytor tekstu w ogóle nie jest przygotowany do rozróżnienia między PANIĄ/PANEM redaktor/em i ciągle muszę w tekście wracać uporczywie do zamiany o na ó). Więc redaktór Szymon Zimniewicz z oburzeniem donosi na stronach 8-9 (GR 18.09.2015), że: „Burmistrz (Żar – dop. aut) i urzędnicy chwalą się programem „Żary Miasto Przyjazne Rodzinie”, a jak trzeba pomóc zasłaniają się przepisami”. Redaktórowi chodzi o sprawę mieszkania komunalnego. Przepisy, które - zdaniem redaktóra - ze ślepą nienawiścią do petentów stosują urzędnicy pozostawię na boku. Jednak akurat redaktór z Regionalnej powinien dobrze widzieć co oznacza ich złamanie. W razie potrzeby szefowa oświeci. Zatrzymam się chwilę nad indolencją redaktóra, który nie zapoznał się z treścią programu, którym się wyciera. Napiszę tylko, że tam nie ma nic o żadnych mieszkaniach… Żeby się tego dowiedzieć wystarczy 5 minut lektury. Ze zrozumieniem.

Wizjoner

W odróżnieniu od konkurencji z okazji wyborów "Regionalna" trzepie kasę i się nie ogląda na uniesienia moralno – polityczne. 18 września zamieszcza jako reklamę pean o „Człowieku z wizją i pasją”. Bohater wizji i pasji tak zajebiście je wdrażał w Żarach (przy wsparciu "Regionalnej"), że przerżnął wybory na burmistrza już w pierwszej turze. Ja nie chcę się wypowiadać co do pasji ogłoszonej na stronie 20, ale wizja sąsiaduje ze stroną 21, którą w całości zajmuje… zakład usług pogrzebowych… Oczywiście w tej koincydencji mam na myśli łatwy do przewidzenia wynik wyborów przeszlachetnego pasjonaty i wizjonera.



Moja Gazeta 17 września 2015

Redaktór ma aferę

Dałem się namówić Bartłomiejowi Rodakowi i obejrzałem kilkusekundowy filmik z kamery zamontowanej w aucie jadącym z Żar do Zielonej Góry, która zarejestrowała „cośtamcośtam” (jak powiedziałaby jedna z idolek Mojej PISety). Pozwala to jednak redaktórowi na zadanie dramatycznego pytania już na pierwszej stronie: „Polityk Platformy kupił policję?”. Redakcja chyba nie wie co publikuje. W Polsce policji i służb siłowych się nie kupuje, tylko się je bierze za mordę po wygranych wyborach. Za darmo. Mistrzami w tej dziedzinie są akurat przebierający nóżkami i rączkami do władzy - pupile redakcji. Redaktór Rodak zapewne tego nie wie, ale ONI potrafili takie numery wykręcać w jedną noc. Leniwe „platformery” ślimaczą się do dziś i oczywiście nie mają w swoich szeregach jednego, którego byłoby na to stać.. nawet gdyby to był Wacław Maciuszonek. Radaktór Bartłomiej Rodak stawia jednak tę tezę w rozwinięciu na 2 stronie i zadaje dramatyczne pytanie: „Maciuszonek kupił policję?”. Jego pióro miota się w poszukiwaniu dowodów na: Aferę w komendzie! Z obsadą: W roli głównej mundurowi i… ważny polityk PO”. Już widzę te wiórka, które polecą z tego piórka. Redaktór w końcu tak samo ważny jak polityk. Ale z czegoś w końcu trzeba żyć. He, he.

Redaktór ma skandal

Paweł Skrzypczyński ma skandal. Lekarz – specjalista chorób płuc i chorób wewnętrznych rzucony na pierwszą linię opieki u podstaw, czyli rodzinnej - popił sobie (trzeba przyznać umiarkowanie – 0,7 promilla) i wygarnął kilka słów prawdy pacjentowi, który przyszedł zawracać dupę z powodu… gorączki. Więc na wejściu usłyszał (cytuję za redaktorem): „No i co się stało? K…wa. Ja pier…lę (…) Narzekał, że nie chce mu się tu siedzieć (…) k…wa, to taka pierdoła, ja pier…lę”. Finał jest super: Lekarz w końcu dal pacjentowi receptę z pieczątką i nakazał samemu wypełnić dane”. To podobno przelało „czarę goryczy”. Przyjechała (kupiona przez Maciuszonka) policja i zakuła doktora w kajdanki. Redaktór Skrzypczyński oczywiście naczytał się „Doktora Judyma” i tak zastygł… Zapomniał, że lekarzy płodzą w końcu pacjenci, a nie pisarze. Ciekawe jednak jest to, co sobie pacjent zaordynował na recepcie in blanco?

Redaktór wypatrzył falę

Redakcji znów popieprzyły się czołówki. Redaktór Artur Guzicki tak bardzo się stara, a tu… zaledwie 4 strona. Czytamy więc: „Fala uchodźców dochodzi do Żar”. No ale gdzie Węgry, gdzie Serbia, gdzie Chorwacja. Redaktorze?! Jak to się stało? Z takim pominięciem i Czech i Słowacji? FALA DOCHODZI DO ŻAR??????!!!!!! Redaktór wie swoje. Przecież łatwo się domyślić, że: lubuskie i dolnośląskie mogą stać się szlakiem wędrówki zdesperowanych ludzi, którzy za wszelką cenę chcą się dostać do Niemiec”. Racja, racja. Ale na razie na najbardziej zdesperowanego w chęci dostania się na czołówki histerycznych łamów jest sam redaktór Artur Guzicki, który w końcu przyznaje, ze FALA UCHODŻCÓW, KTÓRA DOCHODZI DO ŻAR to we wrześniu: „(…)ponad trzydziestu nielegalnych imigrantów. Dziesięciu (podkr. M. Sz) z nich to Syryjczycy”… Zawsze wiedziałem, że miasto pozbawione rzeki jest trochę nienormalne. Np. wiadukt nazywa mostem, a 10 Syryjczyków… falą. Jednak trzeba się przygotować na najgorsze. Redaktór – wielki znawca nadchodzącego już nas ostrzega: „Trzeba pamiętać, że ludzie z tego kręgu kulturowego zawsze chcą żyć we własnych społecznościach”. A to dokładnie tak samo jak radaktór Guzicki i jego krąg kulturowy. Będzie multikulti.

piątek, 11 września 2015

PISZĘ DO WAS W BARDZO WAŻNEJ SPRAWIE



Od wielu dni nie mogę zebrać się do jakiegokolwiek sensownego podejścia do kolejnego wydania TYGODNIKA. Postaram się już jutro, choć nie obiecuję. Nie mogę się ani uspokoić, ani pocieszyć. Kupiłem te wszystkie cholerne GAZECISKA i w ubiegłym, i w tym tygodniu. Wertuję je. Zatrzymuję się czasem na jakimś kolejnym głupstwie. Kolejnym piramidalnym idiotyzmie. Zawiści. Nienawiści. Zazdrości.
Co te wszystkie lokalne SZMATY napiszą, gdy już pierwsi nieszczęśnicy z Syrii dotrą tu do NAS? Jak zachowają się miłośnicy – ludożercy publikowanych na ich łamach „armagedonów”, „tragedii”, „katastrof” oraz całej masy ludzkich namiętności, które nie potrafią zachować spokoju ani umiaru wobec najbanalniejszej wichury czy ulewy. Żadna z nich nie przywlekła pod tunel na Okrzei w Żarach, ani na żadną zalaną posesję w Żaganiu zwłok trzyletniego chłopczyka… Miłego planowania kolejnych urlopów nad ciepłymi morzami. Byle nie zapomnieć parawanu:


Rysunek: Michał Dziekan
za: gazeta.pl - http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18796519,ten-jeden-rysunek-mowi-o-uchodzcach-wiecej-niz-najdluzsze-artykuly.html#Czolka3Img

LATO SIĘ JESZCZE NIE KOŃCZY. Moja prognoza do popołudnia w poniedziałek (14 września).


Bardzo przepraszam, za ponadtygodniową „zadyszkę”, spowodowaną ważnymi sprawami zawodowymi. Pozwoliło mi to jednak uniknąć zadawania moim Czytelnikom przykrości czytania niemiłych wiadomości o pogodzie. Niektórzy moi sąsiedzi popadli w skrajny pesymizm i zaczęli żegnać się z latem. W ubiegłą niedzielę można było zaobserwować rzadką zmianę pogody w tempie „z godziny na godzinę”. Mecz klasy „A” Orłów z Konina z „Mirostowiczanką” zaczął się o 17:30 w całkiem przyjemnych okolicznościach późnego lata. Jednak ostatni kwadrans drugiej połowy toczył się w ulewie, ciemności i zawierusze. Temperatura z godziny na godzinę spadła o 10 stopni! Wynik meczu z kolei wybiegł jeszcze bardziej do przodu i zahaczył o… zimę – 7:6 dla gospodarzy. To jednak nie był hokej. Do prognozy…

W nocy i nad ranem w sobotę będzie jeszcze padał deszcz. Temperatura – 10 stopni. Od 8:00 zacznie dynamicznie rosnąć, by po południu sięgnąć 21 – 22 stopni. Wobec tego noc z soboty na niedzielę będziemy odczuwać jako bardzo zimną, choć będzie to te same 10 stopni, ale różnica ponad 10 stopni między dniem a nocą będzie pogłębiała wrażenie chłodu. W niedzielę – bardzo ciepło – do 25 stopni, a odczuwalne – nawet do 30. Noc z niedzieli na poniedziałek pozwoli nam wrócić do wspomnień gorączek wakacyjnych nocy. Będzie nawet 15 stopni. W poniedziałek nadal bardzo ciepło.

Opady: Właśnie gdy to piszę pada, ale to już ostatnie deszczowe chmury nad nami. Jeszcze w sobotę może przelotnie popadać między 11:00 a 16:00, ale to będą deszczyki „upiększające” i bardzo dobrze wpływające na samopoczucie. I to by było na tyle opadów do popołudnia w poniedziałek.

Ciśnienie: Jest obecnie wysokie (1020 hPa = 765 mm Hg. Takie też pozostanie do sobotniej nocy. Po 23:00 zacznie powoli opadać. W niedzielę o 14:00 będzie 1015 hPa 761 mmHg). Od tego czasu zacznie szybciej się obniżać, by w poniedziałkowe popołudnie osiągnąć bardzo niski (poniżej 1005 hPa) poziom. Meteopaci nie będą rozstawać się z kawą.

Zachmurzenie: Około 8:00 w sobotę chmury odpłyną, choć na zakończenie mogą dać mały hałaśliwy koncert burzowy. Ale to niekonieczne. Do poniedziałku chmury oczywiście będą się sporadycznie pojawiać, ale chyba tylko po to, by dać nam odpoczynek od słońca.

Wiatr: a raczej miłe jego powiewy poniżej 3 m/s z południa do popołudnia w sobotę. Późnym popołudniem „dowieje” trochę ze wschodu i do 3 m/s. Dopiero w niedzielę popołudniu wiatr wzmocni się do 5 m/s, a w porywach do 12 m/s (do 40 km/h), zachowując kierunek południowo-wschodni. To zapowiedź utrzymania się letniej pogody.

Pogoda dla tych, których stać (albo im się tak wydaje) Nie dotyczy tych, którzy będą służbowo:

- w Berlinie. Wir sind alle Berliner! Tam będzie tak samo jak u nas.

- w Pradze: Żeby nie przedłużać… Všichni jsme z Prahy



Prognoza pogody dzięki wiedzy naszych naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego – meteo.icm.edu.pl