… przepraszam, przepraszam, przepraszam. Dostałem
cios. W splot słoneczny naiwności. W samo serce pobożnych życzeń. W zwoje
głupoty, realizowanej dzień w dzień, tydzień w tydzień, miesiąc w miesiąc i rok
po roku. Prosto w zadowoloną i uśmiechniętą twarz, że jest przynajmniej jedna w
moim życiu udana…
Wracam. Rekonwalescent. Jeszcze trochę poobijany.
Ale już wreszcie chyba wiem. Mam prawo tylko do swojego życia. Jeśli tak – niech
drży każdy, kto będzie śmiał z niego korzystać bez mojej zgody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz