Żag 3 lipca 2012 – po
południu
Adamie! Po śmierci bliźniego
naszego, gotowi jesteśmy do zrobienia mu największego nawet świństwa. Poświęcimy
mnóstwo czasu i pieniędzy. Wybierzemy najdroższe spiże i kamienie. Nie poskąpimy
złota i brązu. Żeby tylko się nie wydało, że to był ktoś fantastyczny. A
dlaczego taki był? Bo miał zalety i wady. Był z krwi i kości. I musiał zawierać
zgniłe znajomości i musiał zajmować pogardzane stołki. Albo przynajmniej uważał,
że musi. I nie z każdym żył za pan brat, nie z każdym kielicha walnął. I nie z
każdą słabością radę dał. Nie każdego polubił i lubił. Nie każdy też jego.
Zabrali ci Adasiu
papieroski, a mówiłem jeszcze podczas naszego u Doroty wizytowania: rzuć to
gówno. Teraz zrobili ci przymusowy odwyk. Żeby nie przyszedł Ci do głowy jakiś „skok
w bok” przygnietli ci kolana wielgachnym tomiszczem. To zrobili ci, o których
mówiłeś, że łatwiej jest wykuć książkę w skałach niż ją przeczytać. Sprawdziło
się Adasiu. I wzuli Ci jakieś buciory robocze. Nie uciekniesz Ty z tej ławeczki
na wieki wieków. No i w całości zrobili cię Adamie na złociutko, jakby kisielem.
Od stóp do głów. Przykuli cię do ławeczki samego i zrobili miejsce do podsiadywania.
Wyboru to Ty – jak za życia miałeś - w tym drugim, ławkowym mieć nie będziesz. Przysiądzie
kto zechce. Ale czy będziesz ty Adasiu świadkiem gorących chwil panienek i
kawalerów. Czy też może Twoja ławeczka skusi miejscowych pijaczków albo
inteligentów, lub jedno i drugie? A jeśli skusi – to czy przypadkiem stróże prawa ich od ciebie nie
przegnają? Bo w miejscach publicznych nie wolno. Boś Ty, taki na złoto odlany,
miejscem publicznym się stałeś Adasiu. Strach przysiąść.
Żelazna 1. Plakat na zapleczu. Na doklejonej na skos taśmie papierowej napis: Uroczysty koncert dedykowany Śp. Adamowi Stawczykowi

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz