piątek, 17 sierpnia 2012

TYGODNIK w 5 MINUT nr 07/2012

SŁAWEK NIE PAMIĘTA
Donosiciel ugniata temat Czarnych i burmistrza. Gówno z tego wyjdzie, ale miejsce w gazetce zajmie. W najnowszym wydaniu kolejna odsłona pt: „Sławek” litości!!! Zapewne ze złości, że Donosiciel był jedynym wydawnictwem lokalnym, pominiętym w zleceniu publikacji oświadczenia Kowala, Redakcja dumnie wypomina mu, że jest smarkaczem. Bo przecież: Każdy kto ma powyżej pięćdziesiątki, pamięta dzień 2 czerwca 1965 roku, kiedy Czarni Żagań zagrali mecz z Górnikiem Zabrze w finale Pucharu Polski. Sławomir Kowal jest z rocznika 1972. Ja tam jestem za tym, żeby w następnych wyborach Żagań zafundował sobie burmistrza pamiętającego Wielką Ucieczkę.
ROZTRZĘSIENI
Specyficzne kłopoty ze swoimi rozmówcami przeżywa Redaktor Aleksandra Łuczyńska. Do kogo nie zwróciłaby się o rozmowę w sprawach rozmaitych tragedii, trafia na przeszkodę nie do pokonania:
- Jestem cała roztrzęsiona, proszę mnie nawet nie pytać, co tu się stało (Wypadł przez balkon)
- To dla nas zbyt duże przeżycie, nie chcemy o tym rozmawiać (Śmierć w studni)
Jednak inni Redaktorzy i inne Redaktorki radzą sobie lepiej.
DO ANALFABETY…
Red. (mbz) – Donosiciel – wykazuje ogromny pedagogiczny optymizm. Kieruje przesłanie swego artykułu Mam talent do nieznanego debila, który wykonał na placu zabaw sprayem bohomaz ze słowem jebać. Zatroskany/na (mbz) nawołuje dramatycznie: (…) warto się zastanowić, czy może przypadkiem koszty usunięcia bazgrołów, nie będą pokrywane z podatków, które opłacają twoi rodzice! oraz Czy na ten pobazgrany plac zabaw, nie przyjdzie twój brat czy siostra? Czy takie pierdy pisze się żeby zarobić, czy tez żeby zająć powierzchnię papieru? Przecież wiadomo, że tuman:
1. Nie może się zastanowić, ponieważ do tej czynności potrzebna jest minimalna sprawność organu, który mieści się w górnej części ciała hominidów.
2. Tenże (tuman a nie organ) nie wie co to są podatki, a rodzice potrzebni są mu tylko do tego, żeby się bezpiecznie nażreć i przespać... w wielu przypadkach pokopulować.
3. Rodzeństwo tumana – jeśli je ma - już dawno było na tym placu i nasrało tam sprayem. Lub zrobi to wkrótce.
CHOROBA ZAWODOWA
Na trop takiej choroby wpadła, ale nie zorientowała się Redaktor Bogusława Janicka–Klisz (Bezkrólewia nie ma). Była już Pani dyrektor przedszkola w Kunicach zdenerwowała się na to, że jako jedyna kandydatka na to stanowisko, która przystąpiła do konkursu - nie została powołana. Postanowiła jednak powalczyć i złożyć dokumentację w następnym konkursie. To nieprawda, że po decyzji komisji nie mogłam wziąć udziału w ponownym naborze. Mogłam i zamierzałam złożyć swoją ofertę ponownie – wojowniczo zwierza się Wiesława Zwierzchowska Pani Redaktor. Zarówno krewka Pani Dyrektor jak i wyrozumiała Pani Redaktor zapominają o informacji z początku artykułu. Jego bohaterka po pierwszym konkursie do pracy już nie wróciła… z przyczyn zdrowotnych. A co to za przypadłość figuruje na L-4 złożonym w ZUS-ie. Może lekarstwem jest gabinet i fotel?
POCIĄGŁA
Do wydarzeń politycznych Donosiciel zaliczył tarapaty Szprotawy z wykonawcą inwestycji wodno-kanalizacyjnej, obliczone na 40 milionów. Zapewne ta nieco dziwna kwalifikacja spowodowała, że całkiem poluzowały się hamulce gramatyczno – ortograficzne. Redaktor Edyta Jakubowska pisze więc (cytując rozmówczynię z krakowskiej firmy o wdzięcznej nazwie ZBOIS), że Sprawa pewnie będzie się ciągła (…). No i Pani Redaktor pociągła:
- (…) władze Szprotawy nie wpuścili robotników na plac budowy (…)
- (…) A rekomendacje inżyniera kontaktu (tak, tak), który były jedną z trzech istotnych przesłanek do zerwania umowy, nie trafiły do naszych rąk, bo zdaniem burmistrz, nie ma takiej potrzeby (…)
"PATRIOTA" Z LUBOMYŚLA
Redaktor Aleksandra Łuczyńska pisze o pięknej i pomysłowej inicjatywie jednolitych tabliczek na domy w Lubomyślu, na których nazwa tej zacnej wsi umieszczona jest w języku polskim, niemieckim i łużyckim. Jeden mieszkaniec sprzeciwił się inicjatywie i tabliczki nie powiesi, ponieważ: jest oburzony tym, że ktokolwiek wpadł na pomysł powieszenia tablicy z niemiecką nazwą wsi – Waltersdorf! W imię czego mamy do tego wracać? – pyta mój gminny współmieszkaniec Jarosław Jędrzejewski. Panie Jarosławie – nadmiar pańskiego patriotyzmu doprowadzi do trudnej do zrozumienia dla młodego pokolenia sytuacji, w której od Chrystusa w Lubomyślu byli tylko Polacy, Polacy, Polacy… chwila przerwy i znów… Polacy. A te prawie wszystkie w Lubomyślu domy, w których mieszkamy - to kto pobudował, zapyta jakiś szczaw dociekliwy. Zamknij się gówniarzu! To wszystko zbudowali Polacy w czasie tej przerwy.
NOWA EKONOMIA
Donosiciel piórem (ddr) rozszyfrował szybciutko przyczynę wyrzucania turystów z hoteli i plaż. Przyczyną upadłości biur podróży jest… nieuczciwość wobec Polaków. Artykuł zamieszczony jest – całkiem słusznie - pod winietą Wydarzenia polityczne, ponieważ nieuczciwość wobec Polaków była już przyczyną upadku powstań: Listopadowego, Styczniowego i Warszawskiego. Oraz Tupolewa. Z rozbrajającą szczerością (drr) pisze we własnej sprawie: Mój kolega pracuje w turystyce blisko 30 lat, ja natomiast od 4 lat prowadzę biznes związany z turystyką (…). Zdezorientowanym Polakom Donosiciel wskazuje jasną i pewną drogę do nurkowania w Egipcie. To: ITAK (oryginalny tekst), SUN&FUN; ALFASTAR. Dlaczego właśnie tym firmom mamy zaufać? Nie wiadomo, bo (drr) natychmiast przechodzi do skomplikowanych i nie mających dla sprawy znaczenia opisów PLL „LOT”. Wszystko to w połączeniu z ostatnią stroną Donosiciela, poświęconą mało znanym firmom turystycznym, które zapraszają nas na Randkę z Draculą, powinno skłonić Polaków do zastanowienia i refleksji. Czy przypadkiem Polacy w czerwcu 1989 r. sami nie spowodowali swoich kłopotów? Odesłali wtedy w niebyt ORBIS, PEWEX, wkładki paszportowe i książeczki walutowe. Komu to przeszkadzało?
ROZKOŁATANE SERDUSZKA
Redaktor Edyta Jakubowska wzniosła się na szczyty swoich możliwości w próbie udowodnienia, że idiotów należy szukać nie tylko wśród młodego pokolenia. Tytuł dzieła wyjaśnia w zasadzie wszystko: „Fałszywy wnuczek” obrabował staruszków w Szprotawie. Cytaty:
- Po czym z rozkołatanymi z emocji serduszkami dali to, co zdołali przez kilkanaście lat odłożyć ze swojej skromnej emerytury (…)
- (…) Dopiero wtedy rozegrał się horror. Żadne słowa nie są w stanie opisać ogromu rozpaczy, bólu i wylanych łez z powodu tak haniebnego oszustwa.
Pani Redaktor kocha stereotypy:
1. Emerytury oczywiście są skromne. W rzeczywistości - jeśli są dwie – to oznaczają o wiele większe dochody na 1 osobę, niż w dwuosobowej rodzinie z jednym dzieckiem.
2. Emeryci mają serduszka (najczęściej rozkołatane). Reszta populacji ma serca (najczęściej jak kamień).
3. Ogrom rozpaczy, bólu i wylanych łez. Ogrom ten nie dotyczy ewentualnego nieszczęścia (wypadek!!!), które dotknęło wnuczka. Odbierająca bowiem na fotografii emerytka jest wyjątkowo radosna. Redakcja podkreśla, że na prośbę oszukanego małżeństwa zmieniła imiona oraz… wiek! Może więc to nie byli emeryci?! A może to się nie wydarzyło w Szprotawie, bo artykuł ozdabia herb Żagania. Może więc to wszystko zrodziło się w rozkołatanym serduszku Pani Redaktor?

STUDIUM DZIENNIKARSTWA PIOTRA PIOTROWSKIEGO
Redaktor kreatywny
Redaktor nie odpuszcza i za pomocą popłuczyn po „Czarnych” Żagań chciałby doprowadzić do wydarzeń spektakularnych. Takich, o którym można by przez kolejne tygodnie zapełniać łamy, bez konieczności ruszania się poza centrum miasta. W każdym wydaniu Gazety Regionalnej obowiązkowo pojawia się Jerzy Woźniak, który musi coś głupiego powiedzieć. Tym razem pan Jerzy zechciał powiedzieć Redaktorowi, a Redaktor ochoczo to opublikował: Pan Kowal działa w Żaganiu na podobnej zasadzie jak Amber Gold. Do tej pory głowę bym dał, że to właśnie postać oraz działania, a także znajomość instytucji prawa pana Woźniaka dałyby się porównać. Przyznam - Redaktor mnie zaskoczył. Trzeba się jednak przygotować na poważniejsze wydarzenia. Piotr Piotrowski donosi, że: Szalikowcy (Czarnych) chcą zorganizować pikietę pod magistratem. Chcą, a jakby jeszcze nie chcieli, bo Redaktor dodaje: Daty jeszcze nie ustalili. Szkoda, że Redaktor im tego nie podpowiedział, bo to - czym mogliby się w czasie tej pikiety zająć – a jakże, i to w tytule: Wywiozą burmistrza na taczce?
Blondynka na każdą okazję
Raz blondynka jest powodem dla Redaktora, by ująć się za urażoną radną Szyposz z Żagania. Innym (tym) razem blondynka posłużyła Redaktorowi do opisu konfliktu między Starostą Żagańskim a burmistrzem Szprotawy o gimnazjum. Redaktor z uciechą cytuje Starostę, który twierdzi, że burmistrz traktuje go jak blondynkę. Uciecha jest tak wielka, że aż zasługuje na wielki tytuł: TRAKTUJE MNIE JAK BLONDYNKĘ. Wprawdzie ani pan Starosta ani Pan Redaktor nie wyjaśniają na czym polega „standard” traktowania kogoś jak blondynkę. W każdym razie ten pierwszy zapowiedział spotkanie z burmistrzem, by wyjaśnić sobie „pewne sprawy”. Tymczasem Redaktor – niewątpliwy wysoki blondyn – mógłby jednak przybliżyć nam nieco problem.
Poprawność na jeden akapit
Durne i trudne dla Redaktorów czasy nastały. Jednego dnia można pisać Marcin Plichta, ale już następnego – jedynie Marcin P. Redaktor znakomicie wybrnął z tarapatów w artykule Wypłacił, ale nie wszystkim. Gdy pisze od siebie - jest powściągliwy: Kolejne posiedzenie w sprawie zasądzenia wyroku dla Jana D. (…). Gdy cytuje byłych pracowników Jana uspokaja ciekawość. Redaktor wali, że chodzi o Dzimińskiego Jana, a nie żadnego Jana De.
Nogi „Kruszynki”
„Kruszynka” to auto. Jest marki Subaru i ma 22 lata. Trudno się więc dziwić, że w drodze do Ułan Bator auto trafiło do mechanika. Redaktor tak się przejął losem „Kruszynki”, że antropomorfizuje (he, he – to moja mała zemsta za konieczność wnikliwej lektury): (…) ale gdy tylko stanęła na nogi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz