SŁAWEK NIE PAMIĘTA
Donosiciel ugniata temat Czarnych i burmistrza. Gówno z
tego wyjdzie, ale miejsce w gazetce zajmie. W najnowszym wydaniu kolejna
odsłona pt: „Sławek” litości!!!
Zapewne ze złości, że Donosiciel był
jedynym wydawnictwem lokalnym, pominiętym w zleceniu publikacji oświadczenia
Kowala, Redakcja dumnie wypomina mu, że jest smarkaczem. Bo przecież: Każdy kto ma powyżej pięćdziesiątki, pamięta
dzień 2 czerwca 1965 roku, kiedy Czarni Żagań zagrali mecz z Górnikiem Zabrze w
finale Pucharu Polski. Sławomir Kowal jest z rocznika 1972. Ja tam jestem
za tym, żeby w następnych wyborach Żagań zafundował sobie burmistrza
pamiętającego Wielką Ucieczkę.
ROZTRZĘSIENI
Specyficzne kłopoty
ze swoimi rozmówcami przeżywa Redaktor Aleksandra Łuczyńska. Do kogo nie
zwróciłaby się o rozmowę w sprawach rozmaitych tragedii, trafia na przeszkodę
nie do pokonania:
- Jestem cała roztrzęsiona, proszę mnie nawet
nie pytać, co tu się stało (Wypadł
przez balkon)
- To dla nas zbyt duże przeżycie, nie chcemy o
tym rozmawiać (Śmierć w studni)
Jednak inni
Redaktorzy i inne Redaktorki radzą sobie lepiej.
DO ANALFABETY…
Red. (mbz) – Donosiciel – wykazuje ogromny
pedagogiczny optymizm. Kieruje przesłanie swego artykułu Mam talent do nieznanego debila, który wykonał na placu zabaw
sprayem bohomaz ze słowem jebać.
Zatroskany/na (mbz) nawołuje
dramatycznie: (…) warto się zastanowić,
czy może przypadkiem koszty usunięcia bazgrołów, nie będą pokrywane z podatków,
które opłacają twoi rodzice! oraz Czy
na ten pobazgrany plac zabaw, nie przyjdzie twój brat czy siostra? Czy
takie pierdy pisze się żeby zarobić, czy tez żeby zająć powierzchnię papieru?
Przecież wiadomo, że tuman:
1. Nie może się
zastanowić, ponieważ do tej czynności potrzebna jest minimalna sprawność
organu, który mieści się w górnej części ciała hominidów.
2. Tenże (tuman a nie
organ) nie wie co to są podatki, a rodzice potrzebni są mu tylko do tego, żeby
się bezpiecznie nażreć i przespać... w wielu przypadkach pokopulować.
3. Rodzeństwo tumana
– jeśli je ma - już dawno było na tym placu i nasrało tam sprayem. Lub zrobi to wkrótce.
CHOROBA ZAWODOWA
Na trop takiej
choroby wpadła, ale nie zorientowała się Redaktor Bogusława Janicka–Klisz (Bezkrólewia nie ma). Była już Pani
dyrektor przedszkola w Kunicach zdenerwowała się na to, że jako jedyna
kandydatka na to stanowisko, która przystąpiła do konkursu - nie została powołana.
Postanowiła jednak powalczyć i złożyć dokumentację w następnym konkursie. To nieprawda, że po decyzji komisji nie
mogłam wziąć udziału w ponownym naborze. Mogłam i zamierzałam złożyć swoją
ofertę ponownie – wojowniczo zwierza się Wiesława Zwierzchowska Pani
Redaktor. Zarówno krewka Pani Dyrektor jak i wyrozumiała Pani Redaktor
zapominają o informacji z początku artykułu. Jego bohaterka po pierwszym
konkursie do pracy już nie wróciła… z przyczyn zdrowotnych. A co to za
przypadłość figuruje na L-4 złożonym w ZUS-ie. Może lekarstwem jest gabinet i
fotel?
POCIĄGŁA
Do wydarzeń
politycznych Donosiciel zaliczył
tarapaty Szprotawy z wykonawcą inwestycji wodno-kanalizacyjnej, obliczone na 40
milionów. Zapewne ta nieco dziwna kwalifikacja spowodowała, że całkiem
poluzowały się hamulce gramatyczno – ortograficzne.
Redaktor Edyta Jakubowska pisze więc (cytując rozmówczynię z krakowskiej firmy
o wdzięcznej nazwie ZBOIS), że Sprawa
pewnie będzie się ciągła (…). No i Pani Redaktor pociągła:
- (…) władze Szprotawy nie wpuścili robotników na plac budowy (…)
- (…) A rekomendacje inżyniera kontaktu (tak, tak), który były jedną
z trzech istotnych przesłanek do zerwania umowy, nie trafiły do naszych rąk, bo
zdaniem burmistrz, nie ma takiej potrzeby (…)
"PATRIOTA" Z LUBOMYŚLA
Redaktor Aleksandra
Łuczyńska pisze o pięknej i pomysłowej inicjatywie jednolitych tabliczek na
domy w Lubomyślu, na których nazwa tej zacnej wsi umieszczona jest w języku
polskim, niemieckim i łużyckim. Jeden mieszkaniec sprzeciwił się inicjatywie i
tabliczki nie powiesi, ponieważ: jest
oburzony tym, że ktokolwiek wpadł na pomysł powieszenia tablicy z niemiecką
nazwą wsi – Waltersdorf! W imię czego mamy do tego wracać? – pyta mój
gminny współmieszkaniec Jarosław Jędrzejewski. Panie Jarosławie – nadmiar pańskiego
patriotyzmu doprowadzi do trudnej do zrozumienia dla młodego pokolenia sytuacji,
w której od Chrystusa w Lubomyślu byli tylko Polacy, Polacy, Polacy… chwila
przerwy i znów… Polacy. A te prawie wszystkie w Lubomyślu domy, w których
mieszkamy - to kto pobudował, zapyta jakiś szczaw dociekliwy. Zamknij się gówniarzu! To wszystko zbudowali Polacy w czasie tej przerwy.
NOWA EKONOMIA
Donosiciel piórem (ddr)
rozszyfrował szybciutko przyczynę wyrzucania turystów z hoteli i plaż.
Przyczyną upadłości biur podróży jest… nieuczciwość wobec Polaków. Artykuł
zamieszczony jest – całkiem słusznie - pod winietą Wydarzenia polityczne, ponieważ nieuczciwość wobec Polaków była już
przyczyną upadku powstań: Listopadowego, Styczniowego i Warszawskiego. Oraz
Tupolewa. Z rozbrajającą szczerością (drr)
pisze we własnej sprawie: Mój kolega
pracuje w turystyce blisko 30 lat, ja natomiast od 4 lat prowadzę biznes
związany z turystyką (…). Zdezorientowanym Polakom Donosiciel wskazuje jasną i pewną drogę do nurkowania w Egipcie.
To: ITAK (oryginalny tekst), SUN&FUN; ALFASTAR. Dlaczego właśnie tym firmom
mamy zaufać? Nie wiadomo, bo (drr)
natychmiast przechodzi do skomplikowanych i nie mających dla sprawy znaczenia
opisów PLL „LOT”. Wszystko to w połączeniu z ostatnią stroną Donosiciela, poświęconą mało znanym
firmom turystycznym, które zapraszają nas na Randkę z Draculą, powinno skłonić Polaków do zastanowienia i
refleksji. Czy przypadkiem Polacy w czerwcu 1989 r. sami nie spowodowali swoich
kłopotów? Odesłali wtedy w niebyt ORBIS, PEWEX, wkładki paszportowe i
książeczki walutowe. Komu to przeszkadzało?
ROZKOŁATANE SERDUSZKA
Redaktor Edyta
Jakubowska wzniosła się na szczyty swoich możliwości w próbie udowodnienia, że
idiotów należy szukać nie tylko wśród młodego pokolenia. Tytuł dzieła wyjaśnia
w zasadzie wszystko: „Fałszywy wnuczek”
obrabował staruszków w Szprotawie. Cytaty:
- Po czym z rozkołatanymi z emocji serduszkami
dali to, co zdołali przez kilkanaście lat odłożyć ze swojej skromnej emerytury
(…)
- (…) Dopiero wtedy rozegrał się horror. Żadne
słowa nie są w stanie opisać ogromu rozpaczy, bólu i wylanych łez z powodu tak
haniebnego oszustwa.
Pani Redaktor kocha stereotypy:
1. Emerytury oczywiście
są skromne. W rzeczywistości - jeśli
są dwie – to oznaczają o wiele większe dochody na 1 osobę, niż w dwuosobowej
rodzinie z jednym dzieckiem.
2. Emeryci mają serduszka (najczęściej rozkołatane).
Reszta populacji ma serca (najczęściej jak kamień).
3. Ogrom rozpaczy, bólu i wylanych łez.
Ogrom ten nie dotyczy ewentualnego nieszczęścia (wypadek!!!), które dotknęło
wnuczka. Odbierająca bowiem na fotografii emerytka jest wyjątkowo radosna. Redakcja
podkreśla, że na prośbę oszukanego małżeństwa zmieniła imiona oraz… wiek! Może
więc to nie byli emeryci?! A może to się nie wydarzyło w Szprotawie, bo artykuł
ozdabia herb Żagania. Może więc to wszystko zrodziło się w rozkołatanym serduszku
Pani Redaktor?
STUDIUM
DZIENNIKARSTWA PIOTRA PIOTROWSKIEGO
Redaktor kreatywny
Redaktor nie
odpuszcza i za pomocą popłuczyn po „Czarnych” Żagań chciałby doprowadzić do
wydarzeń spektakularnych. Takich, o którym można by przez kolejne tygodnie
zapełniać łamy, bez konieczności ruszania się poza centrum miasta. W każdym
wydaniu Gazety Regionalnej obowiązkowo pojawia się Jerzy Woźniak, który musi
coś głupiego powiedzieć. Tym razem pan Jerzy zechciał powiedzieć Redaktorowi, a
Redaktor ochoczo to opublikował: Pan
Kowal działa w Żaganiu na podobnej zasadzie jak Amber Gold. Do tej pory
głowę bym dał, że to właśnie postać oraz działania, a także znajomość
instytucji prawa pana Woźniaka dałyby się porównać. Przyznam - Redaktor mnie
zaskoczył. Trzeba się jednak przygotować na poważniejsze wydarzenia. Piotr
Piotrowski donosi, że: Szalikowcy
(Czarnych) chcą zorganizować pikietę pod
magistratem. Chcą, a jakby jeszcze nie chcieli, bo Redaktor dodaje: Daty jeszcze nie ustalili. Szkoda, że
Redaktor im tego nie podpowiedział, bo to - czym mogliby się w czasie tej
pikiety zająć – a jakże, i to w tytule: Wywiozą
burmistrza na taczce?
Blondynka na każdą
okazję
Raz blondynka jest powodem dla Redaktora, by
ująć się za urażoną radną Szyposz z Żagania. Innym (tym) razem blondynka
posłużyła Redaktorowi do opisu konfliktu między Starostą Żagańskim a
burmistrzem Szprotawy o gimnazjum. Redaktor z uciechą cytuje Starostę, który
twierdzi, że burmistrz traktuje go jak blondynkę. Uciecha jest tak wielka, że
aż zasługuje na wielki tytuł: TRAKTUJE MNIE JAK BLONDYNKĘ. Wprawdzie ani pan
Starosta ani Pan Redaktor nie wyjaśniają na czym polega „standard” traktowania
kogoś jak blondynkę. W każdym razie ten pierwszy zapowiedział spotkanie z
burmistrzem, by wyjaśnić sobie „pewne
sprawy”. Tymczasem Redaktor – niewątpliwy wysoki blondyn – mógłby jednak
przybliżyć nam nieco problem.
Poprawność na jeden
akapit
Durne i trudne dla
Redaktorów czasy nastały. Jednego dnia można pisać Marcin Plichta, ale już
następnego – jedynie Marcin P. Redaktor znakomicie wybrnął z tarapatów w
artykule Wypłacił, ale nie wszystkim.
Gdy pisze od siebie - jest powściągliwy: Kolejne
posiedzenie w sprawie zasądzenia wyroku dla Jana D. (…). Gdy cytuje byłych
pracowników Jana uspokaja ciekawość. Redaktor wali, że chodzi
o Dzimińskiego Jana, a nie żadnego Jana De.
Nogi „Kruszynki”
„Kruszynka” to auto. Jest
marki Subaru i ma 22 lata. Trudno się więc dziwić, że w drodze do Ułan Bator auto
trafiło do mechanika. Redaktor tak się przejął losem „Kruszynki”, że antropomorfizuje
(he, he – to moja mała zemsta za konieczność wnikliwej lektury): (…) ale gdy tylko stanęła na
nogi…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz