niedziela, 30 sierpnia 2015

JESZCZE UPAŁ, ALE… ZAKOŃCZY SIĘ Z HUKIEM. Moja prognoza do popołudnia we wtorek (1 września).


Na początek ostrzeżenie dla młodzieży, która lubi sobie „zabalować” 1 września. Po południu czeka nas bardzo silna i wstrząsowa terapia pogodowa. Więcej szczegółów poniżej. Dziś (niedziela) dominuje umiarkowane lato. Nawet nocą – tak jak wczoraj – będzie aż 20 stopni. To zapowiedź bardzo dobrej zabawy dla uczestników koncertu COMY w Żarach. W poniedziałek temperatura sięgnie 30 stopni. We wtorek też, jednak po południu pojawią się pierwsze symptomy zmiany. Od 17:00 radzę się przygotować na GWAŁTOWNĄ BURZĘ I WIATR NAWET DO 90 KM/H.

Opady: Właśnie gdy to piszę zdarzają się pojedyncze drobne opady, ale to raczej pokropienie i niż padanie. Po 14:00 nie będzie po nich śladu. W poniedziałek i we wtorek (ale do popołudnia) – pełnia bezchmurnego lata. Opady – najpierw przelotne – około 17:00 przerodzą się w prawdziwą ścianę deszczu. Proponuję tradycyjnym i często zalewanym ulicom Żar przygotować się na opad przekraczający 80 MM NA GODZINĘ .

Ciśnienie: Jest obecnie wysokie (1020 hPa = 765 mm Hg. Od popołudnia zacznie jednak wolno opadać. Jutro w południe 1015 hPa (761 mm Hg), We wtorek poniżej 1010 hPa, ale po południu wraz z gwałtownymi zmianami, ciśnienie zacznie szybko wzrastać.

Zachmurzenie: Do wtorku, kiedy to około południa zaczną się pojawiać chmury, niebo będzie czyste i pogodne.

Wiatr: a raczej miłe jego powiewy – do wieczora będzie z północnego wschodu. Jutro zmieni kierunek na południowy, by od popołudnia znów obrócić się na północny. We wtorek zacznie wiać od południa i w wielogodzinnym powolnym zakręcie będzie się odkształcał coraz bardziej na zachodni. Cały czas zasadniczo nie będzie przekraczał prędkości 5 m/s. Jednak we wtorek częste będą porywy do 10 m/s., aż – niestety – chyba nieuchronnie nadejdzie zapowiadany wyżej moment załamania – nawet 90 kilometrów na godzinę z północnego zachodu.

Pogoda dla tych, których stać (albo im się tak wydaje) Nie dotyczy tych, którzy będą służbowo:

- w Berlinie. W stolicy Niemiec zapowiedź zmiany pogody pojawią się już w nocy z poniedziałku na wtorek. Spadnie chwilami bardzo dużo deszczu. We wtorek już kilka godzin wcześniej niż u nas (ok 14:00), przyjdzie załamanie. Na podstawie berlińskiej prognozy możemy też przewidzieć temperaturę, jaka będzie i u nas od wtorku po południu. Tam spadnie ona z 32 – 33 stopni jeszcze jutro do… najpierw 25 w południe we wtorek i 18 - z chwilą załamania (ulewa, burze, wiatr).

- w Pradze: Tam to sobie w błogim letnim nastroju pożyją dłużej niż my. Nie szykują się żadne gwałtowne zmiany pięknej, letniej pogody. Równe 30 – 31 stopni każdego dnia. W zasadzie czyste niebo do wtorkowego popołudnia. Wtedy pojawią się chmury o trochę deszczu, ale to będzie zaledwie echo wydarzeń, jakie przetoczą się u nas. Najwyraźniej linią gwałtownych zmian są graniczne góry, które zatrzymają impet zmian i bracia Czesi je odczują, ale nie tak gwałtownie.

- w najbliższych górach (Karpacz; Szklarska Poręba): W Karpaczu trwa umiarkowana i sympatyczna letnia aura. To wymarzone warunki do wędrówek po szlakach łatwiejszych i trudniejszych. Temperatura w dzień – w okolicach 25 – 26 stopni. W nocy spadać będzie nieznacznie poniżej 20. Jutro na górska wyprawę warto zabrać lekka kurtkę przeciwdeszczową (w zasadzie taka kurtka powinna stanowić stały element wyposażenia w plecaku), może bowiem spaść mocny deszcz między 13:00 a 15:00. We wtorek od popołudnia zmiana pogody, ale – jak w Pradze będzie ona miała łagodniejszy przebieg. Od 16:00 zaczną się przelotne opady. Po 17:00 zachmurzenie zdecydowanie wzrośnie. Wiatr w porywach będzie sięgał 50 kilometrów/h, nawet 90 km – im bliżej wieczoru. To może oznaczać burze, więc do tego czasu koniecznie trzeba opuścić szlaki. Do prognozy dla najbliższych gór wrócę zimą.



- nad najbliższym morzem (Międzyzdroje): Już dziś jest raczej nieprzyjemnie. Temperatura zdecydowanie poniżej 20 stopni i mocno pada oraz padać będzie z przerwami do nocy. Jednak w poniedziałek, to będzie można nawet poplażować. Wprawdzie co jakiś czas między nami a słońcem znajdą się jakieś chmury, to jednak temperatura sięgnie 20 stopni, a w połączniu ciepła oddawanego z ziemi (mocno powyżej 30 stopni!) da to komfortowe warunki. Do południa wiar będzie wiał od lądu (z południa), ale później zmieni kierunek na przeciwny. Dla tych, którzy nie przejmują się rozpoczęciem roku szkolnego i twierdzą – jak ja, że lato kończy się 20 września, wtorek 1 września do popołudnia będzie pięknym nadmorskim dniem. Dużo słońca, mało chmur i mało ludzi. Na plaży pełny luz. Jednak w okolicach 15:00 trzeba się będzie z niej zabierać, bo nadejdzie silny wiatr, gęste chmury, ciągły deszcz i gwałtowny spadek temperatury. Z prognozą nadmorską żegnam Czytelników do przyszłych letnich wakacji

Prognoza pogody dzięki wiedzy naszych naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego – meteo.icm.edu.pl

sobota, 29 sierpnia 2015

TYGODNIKI w 5 MINUT nr 9/2015.



Moja Gazeta 27 sierpnia 2015

Memento mori

Andrzej Kmiecik – artysta rzeźbiarz żali się redaktorowi Pawłowi Skrzypczyńskiemu na problem przemijania. Artysty i jego dzieła. Okazuje się, że dzieła dałoby się poratować na dłużej. Trzeba tylko dostarczyć artystom zamiast lipy i topoli - dębu. Dąb przeżyje twórcę i pięciokrotnie. Ani redaktor ani też artysta nie zastanawiają się jednak, że wycięcie oczekiwanych przez artystów dębów o średnicy co najmniej 1 metra, to poważne przestępstwo. Tymczasem dęby – jak na złość - stosunkowo słabo, w odróżnieniu od innych gatunków słabo poddają się wiatrom. By jednak uświadomić nam problem, po tegorocznym plenerze Mistrz pozostawił nam w parku przy Wrocławskiej okazałą kostuchę. Szczęście, że nie z dębu, więc będziemy pamiętali trochę krócej. Bez względu jednak na trwałość rzeźb, ja będę pamiętał o Andrzeju Kmieciku póki żyję, bo wybitnym artystą po prostu jest.

Kosmiczne jaja

Redaktor Artur Guzicki („Polityczna obłuda”) prześledził (oczywiście ze skrzętnym pominięciem przedstawicieli swojej ukochanej partii – co tam słychać u panów Kurskiego i Mastalarka?) trasy turystyki lubuskich parlamentarzystów. Ostrze pióra skierował w Bożennę (Och! Te 2x nn) Bukiewicz, Stefana Niesiołowskiego i Bogusława Wontora. Dokąd w czasie kadencji podróżowali parlamentarzyści PiS nie dowiadujemy się. Zapewne nie wyjeżdżali nigdzie i wzmacniali silny kordon ochronny (za skromny milion rocznie – także z naszych pieniędzy) swojego prezesa. Szkoda, że nigdzie nie wyjechali, ale w związku z faktem, że są to ludzie o krystalicznych charakterach i uczciwości silniejszej niż żona Cezara (chyba że na chwilkę trafią w ważnych dla wyborców sprawach na Cypr albo do Barcelony), na stronie 17 i 22 Moja PiSeta pisze o ofertach jakie znalazła dla swoich pupili.

Mogą oni z równym skutkiem jak Wontor zająć się kosmosem! Wystarczy, że zgłoszą się do konkursu żarskiego PTTK „Ale kosmos!!!” (PaS). Jak tego dokonać? „Może to być ciekawe zdarzenie, miejsce, mijający obraz albo coś, co jest na tyle kosmicznie urocze, aby zobaczyli to inni”. To wymarzona propozycja dla Marka Asta, Elżbiety Rafalskiej i Jerzego Mariana Materny. Wszyscy oni murem stoją np. za durnym lotniskiem w Babimoście – niewątpliwie jednym z najciekawszych miejsc i jednocześnie czymś co jest kosmicznie urocze… i często przez nich odwiedzane.

Mogą też – za radą redaktor Karoliny Nowakowskiej „Podróże za grosze” – „przyłączyć się do społeczności , której członkowie są gotowi zapraszać do siebie turystów i sami z takich zaproszeń korzystają.” Toż to gotowe obietnice wyborcze!

Punkt widzenia pióra (biura)

Ewa Caputa - naczelne pióro polityki historycznej MG, im bliżej drugiej wojny światowej i jej strasznych skutków, tym mocniej gubi się i plącze zarówno w terminologii jak i faktach. Doszło się więc do momentu przejęcia przez Polaków zabranych miast. W tym Żagania i Żar. Do czynienia mamy więc z Sowietami gdy Niemcy uciekają przed nimi w popłochu, ale już z komendanturą radziecką, gdy te same wojska przyszły polskiej administracji z pomocą w skutecznym usunięciu dotychczasowej ludności. Zupełnie niezrozumiałe jest dlaczego żołnierzami radzieckimi nazywa Ewa Caputa tych, którzy rzekomo pomagali Niemcom po ich pierwszej ucieczce w 1945 roku… wracać do swoich miejsc zamieszkania. Jak tu teraz bachorom wytłumaczyć w szkołach kto był sowiet, a kto radziecki, zwłaszcza, że wszyscy dziadkowie w Żaganiu, Legnicy i Mirostowicach Dolnych gadają w domu, że jak stacjonowali tu czerwoni – to były to najcudowniejsze czasy wolnego handlu i dostępności do porządnej medycyny, a zwłaszcza okulistyki.

Wracając do gruntownej wiedzy pióra – pod jedną z archiwalnych fotografii zamieszcza ono następujący komentarzyk: „Dzisiaj mówi się, że wysiedlenia Niemców były niehumanitarne. Tyle że warunki, jakie stworzył im po wojnie polski rząd, były nieporównywalnie lepsze niż warunki, w jakich oni sami dokonywali przesiedleń na wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej”. Pomijając podwójną moralność, pióro pani Caputy powinno udać się do jakiegoś pierwszego z brzegu domu wiejskiego, by dowiedzieć się że na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej drastycznych i zbrodniczych wysiedleń ludności polskiej dopuścili się… sojusznicy Niemiec hitlerowskich, czyli sowieci, żołnierze radzieccy i komendantura radziecka razem wzięte, ale nie Niemcy. Oczywiście z wyłączeniem ludności żydowskiej, która nie zdążyła sama ujść na wschód przed czerwcem 1941 roku. Ciekawe, że dzień 21 czerwca 1941 wielu Polaków w Wilnie czy Kownie powitało i wspomina jako… jeden z najszczęśliwszych w życiu. Coś podobnego! Nadejście Hitlera? Co na to pióro?



Gazeta Regionalna 28 sierpnia 2015

Dupa i bat

Jeszcze 14 sierpnia Regionalna łkała nad losem pani Lidii, której „życie zawaliło się jak domek z kart. Komornik zajął jej rentę i dom”. Dwa tygodnie później te same łamy piórem redaktórki Justyny Bareły z nieukrywaną satysfakcją („Okazja u komornika”), zapraszają swoją „ludożerkę” na rozbieranie domków z kart u komorników. Się potem pojedzie do dłużników i się napisze coś o kolejnych paniach Lidiach?

Dylematy kogutów

Na 3 stronie GR piórem Piotra Piotrowskiego wylewa łzy nad losem młodej pary, która chciała się przejechać do kościoła amerykańską policyjną bryką vintage. Bryka miała zamontowane i – niestety użyte – oświetlenie alarmowe oraz wyposażona była w – oględnie pisząc – nie te „blachy”, które widniały w dowodzie rejestracyjnym. Te „drobiazgi” wykrył policjant. Jak donosi redaktór Piotr Piotrowski… popsuł w ten sposób ślub Bartoszowi Zubkowiczowi i Patrycji. Jednak w czołówce z fotografią (foto: nadesłane) redaktór pisze: „Bartosz i Patrycja mieli sesję zdjęciową w pałacu na tle amerykańskiego radiowozu, ale już bez koguta, który został zdemontowany na policyjnym parkingu”. Brak koguta bardzo poprawił młodym humory, co widać na fotografii. Więc chyba w końcu nie było aż tak źle jak opisuje redaktór.

Mogło być jeszcze gorzej. Wystarczy zerknąć na stronę 35 do kibla zwanego przez Regionalną… Humorem. Tam młodzi dowiedzieliby się co mogłoby ich spotkać w czasie ślubu i to bez udziału policji.



Lokalna 28 sierpnia 2015

Opłacało się

Pamiętam jedną z batalii językowych, jakie toczyłem ze dwa lata w sprawie maszkarona. Zarówno organizatorzy Ogólnopolskiego Turnieju Łuczniczego jak i papugi prasowe, z uporem maniaka stosowali nazwę własną „o Złoty Maszkaron”. Chłostałem to okrutnie i bezlitośnie tłumacząc, że nie chodzi o makaron. Ten rok przyniósł mi zasłużoną satysfakcję. 29 sierpnia w Żaganiu – V Ogólnopolski Turniej Łuczniczy odbywa się o nagrodę „Złotego Maszkarona”, o czym donosi także Lokalna. Czapką do ziemi – kłaniam się rewolucji.

Schiza pani Owsik… i nie tylko

Redaktór Edyta Jakubowska-Owsik całkiem słusznie chroni mienie publiczne Szprotawy. Jednak słuszność ta ma podtekst szowinistyczny z ostrzem, ale bez dowodów. Redaktórce, która przez cały tok swojego rozumowania unika jak ognia uściślenia oskarżeń, kto właściwie niszczy: małe drzewka i paliki, pamiątkowe tabliczki informacyjne, nowe lampy miejskie, stylowy drewniany drogowskaz turystyczny (jedyny w gminie), jedną z młodych (ale to nie o tę młodość chodzi redaktórce) jarzębin, nowe tabliczki informacyjne (…) dokładnie przed siedzibą straży miejskiej – zniszczenia te kojarzą się redaktórce jednoznacznie: „Młodzież niszczy co się da” i „Mieszkańcy sami próbują wpłynąć na młodzieńczą głupotę”.

Na tę samą nutę nadaje radaktór Paweł Tomaszczyk z Wymiarek. Twierdzi, że do syfu rozsiewanego w centrum miejscowości w okolicy byłego sklepu Żonkil „walnie przyczyniła się wymiarkowska młodzież

To o co wreszcie chodzi?! Mają wyjeżdżać, czy zstawać?

Spokojne uruchamianie

Bez żadnej złośliwości i dla przeciwwagi. Cytuję (ze spotkania burmistrza Marchewki z młodzieżą żagańską (Aneta Czyżewska „Cyrk na kółkach”): Sprawa zakupu rowerów wypłynęła przez przypadek na spotkaniu burmistrza z młodymi mieszkańcami miasta. Radny Grzegorz Kuźniar zaproponował by zakupić do miasta rowery… Za Lokalną:

- Burmistrz Marchewka: Nie wiem czy to byłoby bezpieczne na rzece (władza jak zawsze czuje podstęp: chcą mnie k…wa utopić lub też: wiedzą k…wa, że nie pływam)

- Radny: Ale mi chodzi o zwykłe rowery…

- Burmistrz (zapewne z ulgą, choć nie wiadomo jak później wybrnąć z pedałowania): … Aaaaa zwykłe, to przecież już są

Radny: Jak to są?

Burmistrz: No, kupiliśmy

Radny: To dlaczego nie można z nich korzystać? Wakacje się kończą…

Burmistrz: Spokojnie uruchomimy to…

Rowery został zakupione 2 (2 = DWA!!!) lata temu…

Zapewne miały się pojawić gdzieś tam za trzy lata, na mniej więcej miesiąc przed wyborami samorządowymi. Oczywiście z odpowiednią oprawą. Gratulacje Pani Aneto.

Zasłużony sukces

Grzegorz Kuźniar doskonale rozumie (czytaj wyżej) co to znaczy być np. radnym. Teraz wyjeżdża na wolontariat do Brukseli. Wywalczył sobie miejsce w konkursie i będzie obserwował oraz uczestniczył w procesie tworzenia WIELKIEJ POLITYKI. Ma trochę obaw i wątpliwości. Ja wierzę - bez obaw- bo właśnie powyższa „rowerowa” sprawa” dowodzi, że Pan Grzegorz doskonale już rozumie jak się robi politykę, bez względu na szczeble. Obawy o wyżywienie w Brukseli za 1400 EUR na miesiąc są może trochę uzasadnione, ale przecież pozostaje w razie czego kontakt z polskimi europarlamentarzystami. Myślę, że w razie potrzeby użyczą swoich lodówek… oczywiście tych z bocznej spiżarki.

Zasuszeni?

Zdaniem (pt) gozdniccy urzędnicy za cholerę nie mogą doprowadzić do właściwego działania oświetlenia miejskiego („Walka o oświetlenie”), ponieważ trzeba „skłonić monopolistę (ENEA - dop. zarozag) do poważnego traktowania naszej małej gminy”. Monopoliści na urzędzie w Gozdnicy doskonale wiedzą o co chodzi. W odległości 50 kilometrów mają np. konkurencyjnego dostawcę energii (TAURON), a w komputerach mogliby nawet sprawdzić ofertę PKP Energetyka (mimo, że najbliższy Gozdnicy pociąg (na olej napędowy) dociera do Ruszowa. Ale po co – jeśli można udowadniać skutecznie swoją odpłatną przez podatników nieudolność, których potrzeb dzielnie się broni od 70 lat (wraz z wymyślonymi monopolistami). „Ciemny lud” to przecież nadal i skutecznie kupuje.

Wersal k…wa mać

Co do powyższego. Lokalna cytuje w kontekście robót drogowych komunikat firmy Skanaska: „do 17 listopada potrwa remont dróg w Czernej, Klikowie, Czyżówku, Szczepanowie, Koninie Żagańskim, Borowem, Kowalicach, Wilkowisku, Żagańcu, Jankowej Żagańskiej oraz samej Iłowej (…) Dołożymy wszelkich starań, aby niedogodności były dla Państwa jak najmniej odczuwalne”. Tygodnik dopisuje: „Przy tym robotnicy proszą o wyrozumiałość oraz stosowanie się do oznakowania”.

Optymizm…

Robią szybciej niż powinni” donosi w sprawie ul: Ciszowskiej w Szprotawie redaktór Edyta Jakubowska-Owsik. Żeby jednak szczęście nie było pełne pisze, że: „Nie oznacza to jednak, że utrudnień na ul. Ciszowskiej już więcej nie będzie” Redaktórzy w końcu nie mogą pozostać bez tematów i honorariów. Publikacja zdominowana jest  fotografią Mirosława Twardowskiego – mieszkańca ulicy, który prezentuje postawę bardzo rzadko spotykaną w lokalnej prasie i twierdzi, że: „Robotnicy dobrze się spisują”. Idzie nowe. Czy wreszcie dostrzegą to górnicy?

Pesymizm…

Redaktór przywoływana wyżej twierdzi, że mina przeciwczołgowa znaleziona pod kładką to: „Ładunek, którym można wysadzić miasto”. Hmmmm…. Może jednak jest coś na rzeczy, by wprowadzić w Rzeczpospolitej powszechny obowiązek służby wojskowej? Teraz musiałaby obowiązywać zasada gender, więc redaktórka dowiedziałby się w czasie (uroczego nota bene) szkolenia saperskiego, że mina przeciwczołgowa nie jest w stanie – jak sama nazwa wskazuje – zniszczyć miasta. Nawet tak skromnego jak Szprotawa.

Realizm…

Jak podejrzewam redaktórka powyżej (ejo), zajmując się budową nowego mostu w Wiechlicach, dostarcza sobie  przyszłościowych dochodów za publikację na łamach swojej Lokalnej reportaży na całą stronę. Pisze bowiem z nieukrywanym optymizmem, że: „Konstrukcję żelbetową mostu na kanale energetycznym ma wykonać Przedsiębiorstwo Energetyczne Mirosław Gąsik ze Szprotawy”. Redaktórka nawet niespecjalnie kryje problem, bo pisze o wykonawcy: „Radny – przedsiębiorca”. Ten drobiazg to zaproszenie dla jednej z licznych instytucji o trzech literach. Jak twierdzi (ejo) „Nowy most ma być gotowy pod koniec tego roku” To nie jest możliwe Pani redaktór. Sam proces o złamanie prawa zamówień publicznych oraz zakazu łącznia funkcji radnego z działalnością na majątku samorządu potrwa dobre 2 -3 lata. Pomijając oczywiście wygraną przetargu o czystych i rynkowych kryteriach. Zdaje się, że prawdę oddaje tytuł artykułu – „Ma być szybko i solidnie”. Z akcentem na SZYBKO.

Owsik gmera w rodzinie

Punkt pierwszy. Rodzice dwójki dzieci rozeszli się. To raczej zwyczajne zdarzenie. Punkt drugi. Matka z dziećmi została w domu teściów. Ojciec w delegacjach. Płaci alimenty. Punkt trzeci. Teściowie bardzo nienawidzą matki dzieci i robią wszystko, by dzieci były nękane kontrolami instytucji publicznych. Punkt czwarty. Teściowie trzęsą się nad losem wnuków i nawet nie wnikają, że synuś płaci państwowe minimum minimalist i… jest w delegacji. Punkt piąty. REDAKTÓRKA (wyżej cytowana). Nie zadaje sobie trudu pogadania z matką dzieci i samymi dziećmi. Najbardziej zajęta jest… teściami, którym „Serce pęka”. Ryszard Kondratowicz (ujawniony przez redaktórkę teść – z własnego punktu widzenia ocenia: „synowa źle traktuje moje wnuki”. Na miejscu wydawcy LOKALNEJ bacznie zacząłbym się rozglądać za opieką prawną… Oczywiście pod warunkiem, że serce (oraz tzw. wkurw) pęknie matce dzieci. Tata będzie w tym czasie na… delegacji i w bezpośredniej komunikacji z tatą. Własnym.

PIŁKARZYKI XIII


Jak donosi podniecony sportowo redaktór Paweł Tomaszczyk (Lokalna 28 sierpnia) emocje na poziomie klasy A w Powiecie Żagańskim są gwarantowane. Sam bym się rozemocjonował, gdybym dowiedział się, że k…wa mać z podatników pieniędzy celami utrzymywanych przez nas fanaberii kilkunastu panów w poszczególnych wsiach i miasteczkach są:

- jedni bić się będą o awans

- innych zadowoli bezpieczne utrzymanie

Najbardziej jestem zainteresowany tym drugim podejściem do wydatkowania publicznych pieniędzy

piątek, 28 sierpnia 2015

Z PRZYCZYN NATURALNYCH...


Media doniosły o śmierci byłego arcybiskupa w Watykanie. Coś tam bąknęli zza Żelaznej Bramy, że to było z przyczyn naturalnych. Ze wstydu?

Ciekawe czy i TAM wymiga się od sądu.

czwartek, 27 sierpnia 2015

UPAŁ NA POŻEGNANIE WAKACJI. Moja prognoza do popołudnia w sobotę (29 sierpnia)



Dziś (środa) sięgnęliśmy 30 stopni. Jutro będzie tak samo. W piątek do południa jeszcze bardzo ciepło, ale w sobotę czeka nas ulga nie tylko z temperaturą, która w południe sięgnie „zaledwie” 20 stopni. Informacja dla młodzieży uprawiającej nocny tryb życia: Dziś (środa na czwartek) 15 stopni. Jutro – GORĄCA NOC – powyżej 20 stopni! Chyba ostania tego lata…. Z piątku na sobotę – 15.
Opady: Deszcz – może troszkę nam ulży w piątek rano i do południa, ale to będzie rzeczywiście tylko troszkę. W nocy z piątku na sobotę zacznie jednak padać – najpierw umiarkowanie, a później mocniej i mocniej, aż do opadów ciągłych i intensywnych aż do południa.
Ciśnienie: Już teraz spada i spada i spadać będzie do rana w piątek do 1010 hPa (758 mmHg). Od tego momentu czeka nas gwałtowny i szybki wzrost (UWAGA!). Już w sobotnie południe będzie prawie 1025 hPa.
Zachmurzenie: Do czwartkowego południa niebo będzie typu „Lazurowe Wybrzeże”. Od tego czasu chmury zaczną się pojawiać i narastać, narastać aż do całkowitego zasnucia nieba już od południa w piątek. Słońce gdzieś tam macha do nas i na ucho gada, że może już w sobotnie południe pojawi się z powrotem…
Wiatr: W zasadzie będzie się trzymał prędkości 5 m/s (18 km/h). Mocniejsze wianie czeka nas jutro w południe (10 – 11 m/s = 36 km/h) oraz o tej samej porze w piątek, ale silniej (nawet 15 m/s = 54 km/h). Do południa w piątek będzie wiało zdecydowanie z południa. Później na jakieś 6 godzin zawiruje, by późnym wieczorem zmienić kierunek na północny. Coś mi się zdaje, że pogoda idealnie dopasowuje się do wymogów nowego roku szkolnego… W sobotę rano pojawią się mgły.
Pogoda dla tych, których stać (albo im się tak wydaje) Nie dotyczy tych, którzy będą służbowo:
- w Berlinie. W stolicy Niemiec jutro jeszcze 25 stopni (odczuwalne nawet 34 – bruki będą dodawać gorączki), ale już około 20:00 temperatura zacznie mocno spadać. Równocześnie pojawi się deszcz, który przerodzi si e w ciągłą ulewę trwającą aż do rana w piątek. W tym dniu w południe temperatura sięgnie zaledwie 15 stopni. Późnym popołudnie z pomocą wielkomiejskich asfaltów, betonów i kamiennych trotuarów sięgnie 20 stopni. Ale w sobotę będzie już zdecydowanie cieplej.
- w Pradze: Ja nie wiem kiedy w Czechach rozpoczyna się rok szkolny, ale jeśli tak jak u nas – to nasi południowi bracia mogą ten moment przegapić, bo lato nie zamierza tam ustąpić ani na krok. Żadnych opadów. Temperatura nocna tylko dziś (środa na czwartek) spadnie nieco poniżej 20 stopni. Noc piątkowa i sobotnia – równe 20 stopni. Widomo tez więc jak będzie za dnia  - murowane 30 i wyżej. Ani kropli deszczu. Może warto rozważyć zakończenie wakacji na „Waclavaku”? Niezależnie od pory dnia.
- w najbliższych górach (Karpacz; Szklarska Poręba): Dzisiejsza noc – dość chłodna, ale czwartkowo-piątkowa i piątkowo-sobotnia – 20 stopni, a odczuwalne o wiele więcej. W dzień będzie o kilka stopni więcej dzięki ogrzewaniu spod nóg. Do południa w piątek wymarzona, piękna pogoda, której nie zmącą króciutkie, przelotne opady – może nocą z piątku na sobotę nieco mocniejsze. Od piątkowego południa napłyną chmury i zasłonią niebo do soboty rano. Wiatr będzie się trzymał na „smyczy” 5 m/s. Trochę się urwie w południe piątkowe – do 10m/s, a wporywach nawet do 23m/s – 80 km/h!
- nad najbliższym morzem (Międzyzdroje): Urządźcie sobie pożegnanie z plażowaniem jutro do południa i nie przejmujcie się deszczykiem, bo ledwie was muśnie, co przyniesie tylko ulgę. Później się już pożegnajcie z zazdrośnie zbudowanymi terytoriami plażowymi. Spakujcie się i zacznijcie organizować pożegnania z poznanymi w tym roku wakacyjnymi przyjaciółmi, ale już nie na plaży. Od południa napłyną bowiem chmury, a z nich jak zacznie padać i lać już na pewno od 20:00, to z drobnymi przerwami zacznie wygasać w piątek po południu. Ale jak kto nie zdąży w czwartek (albo mi nie wierzy), zdąży też urządzić plażowanie w sobotę, bo od rana przywita wszystkich piękne niebo i wysoka (UPAŁ?!) temperatura z wiatrem z południowego wschodu. Jak tu się pakować do domu?
Prognoza pogody dzięki wiedzy naszych naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego – meteo.icm.edu.pl


 ... trwaj chwilo, trwaj (fot własna)



niedziela, 23 sierpnia 2015

TYGODNIKI w 5 MINUT nr 8/2015.


Moja Gazeta 20 sierpnia 2015

Wash and Go

Moja PiSeta z upodobaniem stosuje specyficzną metodę publicystyki w formie dwa w jednym. Redaktor Artur Guzicki opowiada w najnowszym wydaniu („Piwo od wójta, kac w urzędzie”) o zaplanowanym na zbliżających się gminnych dożynkach poczęstunku piwem „wybranych” gości. Nie daje jednak rady ustalić jednoznacznie kto jest odpowiedzialny za głupią decyzję. Pod artykułem ukazuje się więc komentarz pt: „Kłamca czy amator” z jednoznacznymi tezami celowanymi w wójta. Autorem komentarza jest… AG. Czy to tylko zbieżność pierwszych liter imienia i nazwiska?

Metoda Whas and Go stosowana jest z dużą namiętnością. Często autorzy i komentatorzy wymieniają się i w zasadzie nie wiadomo czy to sami autorzy nie mogą się do końca wyżyć, czy komentatorzy są niezadowoleni ze zbytniej łagodności redaktorów? Może chodzi o to, że MG boi się o poziom intelektualny własnych czytelników i komentarzami do już napisanych artykułów starają się uzmysłowić, co autorzy mieli na myśli? Metoda ta bywa jednak zawodna. Na przykład reklamy szamponu "Wash and Go" były pierwszymi spotami telewizyjnymi w zachodniej, nowoczesnej konwencji, z którymi mógł się zapoznać polski konsument. Niestety firma zbyt wcześnie weszła na nasz rynek. Przypuszcza się, że zrobiła kiepski rekonesans wśród naszych konsumentów. Wprawdzie proponowała rewolucyjne rozwiązanie, które jako pierwsze łączyło w jednym i szampon i odżywkę, lecz nie wzięła pod uwagę, że w Polsce odżywka do włosów w ogóle była mało znana.

(cytat za http://mjakmarketing.blox.pl/2012/10/Znikajace-marki.rss).

Muzyka powaliła na kolana

Nie pojmuję! Jak to się mogło stać, że Moja PiSeta nie dała tego na czołówkę. W Henrykowie i Szprotawie cuda nad cudami! Jezus nie jest już sam jak palec. Zdaniem red. RaM-a doszło tam do „Zmartwychwstania Kiepury” (za sprawą śpiewaka Krzysztofa Marciniaka, cudu zmartwychwstania dopatrzył się ksiądz senior Mieczysław Ruta). Tego samego dnia i na tym samym koncercie – jak opisuje red. RaM, ksiądz senior widział również zmartwychwstanie Paderewskiego. Tu jednak nastąpił jakiś przekręt, bo przy okazji doszło do nielubianej przez kościół rzymskokatolicki zamiany płci. Paderewski objawił się bowiem księdzu w postaci dr Bogny Dulińskiej. Dodatkowo – jak twierdzi red. - pianistka ta jest „artystką firmy Yamaha”. Prawdopodobnie red. popieprzył/ła miejsce pracy artystki z nazwą fortepianu, na którym grała. Paderewski vel Bogna Dulińska pracuje bowiem w Akademii Muzycznej w Łodzi. Jest również możliwe, że uczy gry na fortepianie w sieci prywatnych Szkół Muzycznych YAMAHA. Program tej szkoły kieruje się hasłem: „Nie ma ludzi niemuzykalnych. Są tylko nieodkryte talenty”. Podobnie jak w kościołach chrześcijańskich – każdy wierzący zmartwychwstanie (pod pewnymi warunkami oczywiście). W Szprotawie są chyba niewygórowane, choć niestety nie wiadomo Czy będzie to chłopiec czy dziewczynka.

Gdzie się do cholery napić?

Chłopaki spotkały się i sponiewierały alkoholowo nad Bobrem w Żaganiu. Jeden z nich wpadł w nastrój rozpaczliwy, walnął szklanką w glebę i zapowiedział, że idzie na stronę bynajmniej nie w celach fizjologicznych, a niestety – psychologicznych. Koniec końców jeden z plenerowych libacjantów wezwał policję, ta z kolei zdążyła odciąć zdołowanego kolesia od gałęzi i zreanimować. Więc to wprawdzie „dolina”, ale z happy endem. Wydawałoby się, że „nasza” – jak się przedstawia MG powinna polecać taki właśnie model. Jak już Szanowni Czytelnicy nadużywacie – róbcie to w plenerze! Tymczasem. Jak pisze redaktor/ka MAI „Policjanci ustalają teraz, co było przyczyną tego, że mieszkaniec Żagania targnął się na swe życie” – życzę policji zdrowia, szczęścia i pomyślności w tych ustaleniach. Redakcja MG zaś dopisuje pod fotografią „zamazanego nura” zupełnie niezrozumiały komentarz: „Picie alkoholu w plenerze może skończyć się tragicznie”. Szanowna Redakcjo! To gdzie do cholery można się bezpiecznie napić, a później powiesić? W HAJDUKU? To już nieaktualne.

Hałas na tropie

Michał Hałas robi wiele hałasu wokół kradzieży metanolu z bocznicy kolejowej. Redaktor ma kapitalne zdolności skojarzeniowe, których mógłby mu pozazdrościć sam Sherlock. Otóż twierdzi redaktor, że metanol musiała podwędzić „podstawowa szycha w gminie”. Dalsze szczegóły rozumowania Hałasa jednoznacznie wskazują, że chodzi mu o Przewodniczącego Rady Gminy Żary (czytaj niżej felieton Syfilis). Przewodniczący ma już wyznaczony termin pierwszej rozprawy karnej w Sądzie Rejonowym w Żarach. To będzie 6 października o 12:00. Obawiam się, że jak Marian Peszek ze zrozumieniem przeczyta „Wyborczą zaślepkę” Hałasa, ma szansę na miłe towarzystwo w sądzie.

PIŁKARZYKI XIII. WYPOCINY



W saunie. Trzech młodych. Jeden spasiony. Jeden wiecznie kontuzjowany. Jeden szykuje się do rozpoczęcia sezonu. Rozmawiają o najbliższej niedzieli. Wreszcie stratuje klasa B. W atmosferze gorącej pary szczegółowo omawiane są transfery, kontuzje i szanse poszczególnych drużyn z gminy Żary. Szczególnie cenne są uwagi Jędrusia. Lewa obrona. Leje się pot, płyną słowa. Mecz jak mecz – stwierdza filozoficznie Jędruś – ale po meczu to się k… napijeeeeemy... sam Grzesiu k… będzie miał kontener i połówkę, a inni też się za…ście szykują. No, mecz jak mecz, ale nap…my się zdrowo.
Resztą, czyli: utrzymaniem boisk i szatni. Opłatą sędziów i trenerów. Zakupem strojów itp., itd. Zajmiemy się my – podatnicy. Czy zostanie nam chociaż na flaszkę?




fotka za: https://www.bing.com/images/search?q=%c5%9bmieszne+fotki+pi%c5%82karzy&view=detailv2&qpvt=%c5%9bmieszne+fotki+pi%c5%82karzy&id=D6AF15F7969ED575C42866DAC6A91A15C1C589F6&selectedIndex=18&ccid=lMcxKPuL&simid=608013330797822928&thid=OIP.M94c73128fb8b3876d65b0ba7e5de3876o0&ajaxhist=0

PiSY 3


Według Mojej PiSety (Moja Gazeta 20 sierpnia 2015), gdyby udało się wyszkolić odpowiednią liczbę Reksów, funkcjonariusze policji byliby potrzebni jedynie jako ich przewodnicy po gęstych układach ludzkich. Redaktor/ka MAI donosi radośnie w tytule: Nowy pies w komendzie - Pasikowski by się uśmiał, albo też po zapoznaniu się z przebiegiem wydarzeń, stworzył nowe arcydzieło. Okazuje się bowiem, że w państwowej policji funkcjonariusz (sierżant sztabowy Marcin Wołoszyn), nie jest niestety godny miana PSA. PSEM jest bowiem sam pies – REX. W rzeczywistej hierarchii według MG jest następująco:

1. Szkolenie dotyczyło „Rexa i jego przewodnika

2. „Marcin Wołoszyn i jego kudłaty partner rozpoczęli już służbę”. Stopień przyjaciela jest zapewne detektywistyczną tajemnicą, ale oczywiście nie ma wątpliwości kto komu rozkazuje. Ja stawiam na Rexa.

3… tym bardziej, że „Zakup i szkolenie Rexa możliwe było dzięki wsparciu ze strony żagańskiego i brzeźnickiego samorządu. Z gminnych kas wysupłano na ten cel sześć tysięcy złotych”. Na zakup sierżanta sztabowego Marcina Wołoszyna nic nie wysupłano.

4. „Szkolenie czworonożnego funkcjonariusza i jego (dwunożnego – dop. aut) opiekuna trwało ponad pięć miesięcy”. Brak niestety porównania wyników Rexa i opiekuna, chociaż – jak donosi z ekspiacją PiSeta (Rex będzie wiedział o co chodzi) - „Zarówno Daniel Marchewka jak i Jerzy Adamowicz, wójt Brzeźnicy, mieli okazję zobaczyć, jakie są tego efekty”. Sami się domyślicie: „Obaj panowie spotkali się z Rexem i sierżantem (…). Kolejność jest jasna jak w dowcipie o psie z… dwoma milicjantami.

5. Pod fotografią PSA redakcja MG definitywnie ustaliła hierarchię: „Rex – nowy pies w żagańskiej KPP. Na brak zajęć nie będzie narzekał. Nie tylko zabezpieczy masową imprezę, ale też wytropi przestępcę”.

Tego właśnie oczekujemy od nowego Prezydenta i PiSA. Jedyna wątpliwość rodzi się z faktu, że to właśnie Rex ma na pysku kaganiec…

sobota, 22 sierpnia 2015

POWIEJE, POPADA, POGRZMI. Moja prognoza do popołudnia we wtorek (25 sierpnia).


W nocy z soboty na niedzielę będzie dość ciepło – 14 stopni. W niedzielę do 23 z chwilowym gwałtownym spadkiem do 17 stopni między 15:00 a 16:00. Następna noc – ciepła, nawet do 16 stopni. W poniedziałek do 24 stopni. Wtorek będzie chłodny – ok. 11:00 będzie zaledwie 15 stopni.

Opady: Deszcze zaczną padać od wczesnego niedzielnego poranka. Ok. 6:00 – 7:00 do 12 mm/h. Od 8:00 do 14:00 deszcze przelotne. Później znów zacznie padać mocno i bardzo mocno. Około 17:00 – 18:00 możemy się spodziewać silnej BURZY. Opady potrwają do wieczora (ok. 20:00). W poniedziałek raczej nie będzie padało, a jeśli już, to przelotnie. We wtorek silniejszych deszczy możemy się spodziewać między 9:00 a 13:00.

Ciśnienie: Teraz jest jeszcze wysokie – 1020 hPa (765 mmHg), ale w nocy i rano w niedzielę będzie gwałtownie spadało do 1015 hPa (761 mmHg) wczesnym popołudniem, 1010 hPa (758 mmHg) – w nocy z niedzieli na poniedziałek – by sięgnąć „dna” – zaledwie 1005 hPa (754 mmHg) nad ranem we wtorek. Jednak od 5:00 zacznie bardzo dynamicznie rosnąć. Ok. 14:00 będzie już 1015 hPa.

Zachmurzenie: Największych chmur należy się spodziewać od dzisiejszej (sobota) nocy do 20:00 w niedzielę. Później zachmurzenie będzie umiarkowane. Gęste chmury wrócą we wtorek rano.

Wiatr: W zasadzie będzie się trzymał prędkości 5 m/s (18 km/h). Silniejsze podmuch do 10 m/s. Jednak około 17:00 – 18:00 w niedzielę dmuchnie do 20 m/s. To będzie powyżej „siedemdziesiątki” na godzinę! Wtedy też zmieni się jego kierunek ze wschodniego na północno – wschodni, a w czasie bardzo prawdopodobnej BURZY będzie sobie wiał jak mu się podoba. Od niedzielnej nocy zacznie zawiewać z południowego wschodu i południa. Czy to zapowiedź ze strony lata, że nie zamierza oddawać pola? Zobaczymy co też się będzie działo w Pradze. To może być dobry trop.

Pogoda dla tych, których stać (albo im się tak wydaje) Nie dotyczy tych, którzy będą służbowo:

- w Berlinie. W stolicy Niemiec wszystko będzie podobnie jak u nas – tylko MOCNIEJ. Dotyczy to zwłaszcza BURZ i opadów deszczu. Więc będzie potwornie lało w także BURZA i wiatr nawet do 80 km/h.

- w Pradze: Tak, tak od braci Czechów cos ciekawego będzie się do nas zbliżać. Jeszcze jutro (niedziela) będzie umiarkowane lato z temperaturą do 22 stopni. Jeśli jakieś  opady – to przelotne. Ale w poniedziałek w  Pradze będzie już nawet 28 stopni. Wprawdzie we wtorek dość chłodno, bo o 14:00 nie będzie nawet 20 stopni, jednak utrzyma się tam cyrkulacja południowa i czyste niebo. To rzeczywiście może być zapowiedź nawet kolejnej fali upałów na sam koniec wakacji.

- w najbliższych górach (Karpacz; Szklarska Poręba): W niedzielę będzie padać od południa do obiadu, ale nie będą to jakieś wielkie ulewy – raczej przynoszący trochę ulgi ziemi i roślinom deszcz. Do wieczora warto mieć ze sobą jakąś ochronę przed przelotnymi opadami. Jutro od popołudnia zachmurzenie zacznie jednak gęstnieć i aż do poniedziałkowego popołudnia dobrej widoczności nie będzie. Można jednak będzie bez zbytniego „upocenia się” zaliczyć Karpacz od dołu do Bierutowic w spacerowym tempie. Jeśli górska wyprawa – to w poniedziałek po śniadaniu aż do wieczora. Stanowczo odradzam taki pomysł we wtorek. Zresztą jak już wstaniecie tam na śniadanie, to sami zobaczycie – aż do południa szykuje się ściana deszczu. Temperatura: w niedzielę – „cieniutko” – zaledwie do 15 stopni. Noce już chłodno – zaledwie do 10 stopni. W poniedziałek będzie już o wiele cieplej – do 19 stopni. We wtorek tak jak mokro – tak i zimno. 10 stopni w dzień!

- nad najbliższym morzem (Międzyzdroje): Na plażę oczywiście trzeba chodzić. Ale nie liczcie na jakieś wylegiwanie się. Temperatura w niedzielę dojdzie do 23 stopni, ale w poniedziałek do 20 stopni a we wtorek to nawet trochę mniej. Poza tym z umiarkowanie zachmurzonego nieba ciągle będzie co jakiś czas nękać to drobniejszy, to solidniejszy deszcz. Najsilniejszych opadów należy się spodziewać: w niedzielę między 4:00 a 7:00 i 20:00 aż do nocy. W poniedziałek od: 9:00 do obiadu (to bolesne). A we wtorek? We wtorek to Szanowni Państwo wyciągnijcie karty do gry… Będzie lało od rana co najmniej do obiadu. Oby się nie sprawdziło.

Prognoza pogody dzięki wiedzy naszych naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego – meteo.icm.edu.pl