Według
Mojej PiSety (Moja Gazeta 20 sierpnia
2015), gdyby udało się wyszkolić odpowiednią liczbę Reksów, funkcjonariusze
policji byliby potrzebni jedynie jako ich przewodnicy po gęstych układach
ludzkich. Redaktor/ka MAI donosi radośnie w tytule: Nowy pies w komendzie - Pasikowski by się uśmiał, albo też po
zapoznaniu się z przebiegiem wydarzeń, stworzył nowe arcydzieło. Okazuje się bowiem,
że w państwowej policji funkcjonariusz (sierżant sztabowy Marcin Wołoszyn), nie
jest niestety godny miana PSA. PSEM jest bowiem sam pies – REX. W rzeczywistej hierarchii
według MG jest następująco:
1.
Szkolenie dotyczyło „Rexa i jego
przewodnika”
2.
„Marcin Wołoszyn i jego kudłaty partner
rozpoczęli już służbę”. Stopień przyjaciela jest zapewne detektywistyczną
tajemnicą, ale oczywiście nie ma wątpliwości kto komu rozkazuje. Ja stawiam na
Rexa.
3…
tym bardziej, że „Zakup i szkolenie Rexa
możliwe było dzięki wsparciu ze strony żagańskiego i brzeźnickiego samorządu. Z
gminnych kas wysupłano na ten cel sześć tysięcy złotych”. Na zakup
sierżanta sztabowego Marcina Wołoszyna nic nie wysupłano.
4.
„Szkolenie czworonożnego funkcjonariusza
i jego (dwunożnego – dop. aut) opiekuna
trwało ponad pięć miesięcy”. Brak niestety porównania wyników Rexa i
opiekuna, chociaż – jak donosi z ekspiacją PiSeta (Rex będzie wiedział o co
chodzi) - „Zarówno Daniel Marchewka jak i
Jerzy Adamowicz, wójt Brzeźnicy, mieli okazję zobaczyć, jakie są tego efekty”.
Sami się domyślicie: „Obaj panowie
spotkali się z Rexem i sierżantem (…). Kolejność jest jasna jak w dowcipie o
psie z… dwoma milicjantami.
5.
Pod fotografią PSA redakcja MG definitywnie ustaliła hierarchię: „Rex – nowy pies w żagańskiej KPP. Na brak
zajęć nie będzie narzekał. Nie tylko zabezpieczy masową imprezę, ale też
wytropi przestępcę”.
Tego
właśnie oczekujemy od nowego Prezydenta i PiSA. Jedyna wątpliwość rodzi się z
faktu, że to właśnie Rex ma na pysku kaganiec…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz