sobota, 15 sierpnia 2015

TYGODNIKI w 5 MINUT nr 7/2015.


Moja Gazeta 13 sierpnia 2015

ZMIANY W PIÓRZE POLITYCZNYM?

TYM, BEZ WYMIENIENIA KTÓREGO ‘MG’ NIE ISTNIEJE, zajmuje się na 2 stronie Mojej PiSety redaktor PaS. Inicjały jak ulał pasują do jednej z „odzywek” brydżowych. Wprawdzie PaS odnotowuje, po raz setny, że TEN, BEZ WYMIENIENIA KTÓREGO ‘MG’ NIE ISTNIEJE - odpadł z gry o dobre miejsce na liście PO, ale też przy okazji wymknęło się PaSowi spod pióra coś, czego naczelne Pióro Polityczne nigdy by nie zaakceptowało! NaPiSał PaS, że: „PO na tej zmianie skorzysta”. Co się dzieje z Moją PiSetą?!Czyżby jakieś zmiany w Piórze Politycznym. Nie ma na stronie 2 ani redaktora AG, ani Artura Guzickiego! Skutki są natychmiast widoczne. Na tej właśnie stronie redaktor Paweł Skrzypczyński w artykule „Sztuczki wokół referendum” pozwala sobie na niczym nie skrywaną krytykę Jedynej Ukochanej Partii Mojej PiSety, a co najgorsze samej Beaty Szydło, która „(…) przyjechała niedawno do Żar. Niestety, nie było możliwości, aby zadać „kandydatce na premiera” oficjalnych pytań i doczekać się publicznej odpowiedzi” oraz o oficjalnej linii i bazie partyjnej: „Nie wiadomo dlaczego akurat pytania proponowane przez tę (PiS – dop. M.Sz.) partię, miałyby być dopisywane.” Sodoma i Gomora.

Gdzie jest AG i Artur Guzicki wiemy. Zesłali go w teren. Bada kulisy partactwa na budowie SP 2 w Żarach i jakość gówien w Tupliach. Ale gdzie się podział główny sponsor Mojej PiSety – AW?



Gazeta Regionalna 14 sierpnia 2015

DEMONY MECENASA

Redaktór sensata Piotr Piotrowski w artykule „Nauczyciele w sądzie” twierdzi, że 6 (słownie: sześć) postępowań przed Sądem Pracy w Żaganiu to… lawina: „Ruszyła (13.08) w sądzie lawina procesów”. Procesy procesami, ale najbardziej pasjonująca (w odróżnieniu do nudy i prozy wiejącej od nauczycielek), jest opowieść redaktóra o urlopowych losach mecenasa Kazimierza Pańtaka – pełnomocnika zwalnianych. Jak donosi redaktór – oczywiście w ścisłym nawiązaniu do sprawy – Pańtak „(…) od powrotu z tegorocznych wakacji (odpoczywał na Sycylii) porusza się o lasce” i cytuje mecenasa: „Gdy pływałem żabką odezwały się stare demony – mój kręgosłup. Lekarz kazał mi chodzić o lasce”.

Zamiast pieprzyć głodne kawałki mógłby redaktór zapytać obytego w świecie mecenasa co to jest lawina.

I jeszcze… do Kazia. Kaziu! Ja kiedyś, dzięki tobie, oglądałem te demony. To było w basenie sejmowym. Laska laską, ale fajnie byłoby z tymi demonami znów popływać… Tylko teraz dominują na sejmowej pływalni bardziej ekstremalne niż żabka style.

MISSION IMPOSSIBLE

Redaktór Piotrowski skutecznie opisuje na co straż pożarna wydaje podatki, gdy nie wieje. Robi to z wątpliwymi sukcesami. 6 sierpnia w Szprotawie jakiejś kobiecie kot zlazł z balkonu na IV piętrze na balkon o poziom niżej. Kobieta uznała, że niezapowiedziane odwiedziny u sąsiadów piętro niżej, to świetne zadanie dla utrzymywanych z podatków strażaków. Druhowie wezwanie potraktowali poważnie i stawili się przy ul: Koszarowej z wysięgnikiem. Weszli na obcy balkon i zwrócili kota właścicielce. Wszystko na nasz koszt. Dobrze przynajmniej, że skutecznie. Gorzej z druhami z Żagania. 7 sierpnia dwa razy wyjeżdżali do tego samego kota na ulicę Buczka. Za pierwszym razem kot wszedł na drzewo i zatrzymał się na 5 metrze. Druhowie przystąpili do akcji, dzięki której kot… wszedł jeszcze wyżej. Druhowie uznali, że się z kotem nie będą ścigać w pionie i… zrezygnowali. Jednak następnego dnia wrócili na tę samą ulicę z identyczną misją, zakończoną również identycznie. Czyżby to był ten sam kot? Nie wiemy, bo redaktór też sobie poszedł. 10 sierpnia dzielni druhowie przybyli na Asnyka. Ch… wie po co, bo – zdaniem redaktóra - kot wskoczył na drzewo właśnie wtedy, gdy druhowie przyjechali, a zlazł… gdy odjechali. Redaktór również poszedł.

Ciekawe czy i tym razem posypią się dla strażaków nagrody. Jeśli dostali za wichury, czyli za działania, które są ich zawodowym i opłaconym przez podatników obowiązkiem, tym bardziej należą im się za… wyścigi z kotami. Zwłaszcza, że jak twierdzi redaktór w tytule publikacji koty są… „Nieuchwytne”.

DOBRE SAMOPOCZUCIE

Kolejna odsłona „HUMORU” nie przynosi przełomu. Żenada jak co tydzień. Dowcip o trzech mężczyznach, którzy nie wiedzieć czemu spotkali się w kościele i dzielą się uwagami o zależności liczby dzieci od czytanej w czasie ciąży przez żony lekturze (Jaś i Małgosia = bliźnięta; „Trzech muszkieterów – wiadomo i… 101 Dalmatyńczyków). Dobrego samopoczucia męskiej części redakcji nie psuje już sam fakt, że kobiety w ogóle cokolwiek czytają. Jednak po przewróceniu strony GR jak co tydzień przedstawia galerię noworodków. Jest ich trzydzieścioro pięcioro. Z jakiej to lektury?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz