niedziela, 23 sierpnia 2015

TYGODNIKI w 5 MINUT nr 8/2015.


Moja Gazeta 20 sierpnia 2015

Wash and Go

Moja PiSeta z upodobaniem stosuje specyficzną metodę publicystyki w formie dwa w jednym. Redaktor Artur Guzicki opowiada w najnowszym wydaniu („Piwo od wójta, kac w urzędzie”) o zaplanowanym na zbliżających się gminnych dożynkach poczęstunku piwem „wybranych” gości. Nie daje jednak rady ustalić jednoznacznie kto jest odpowiedzialny za głupią decyzję. Pod artykułem ukazuje się więc komentarz pt: „Kłamca czy amator” z jednoznacznymi tezami celowanymi w wójta. Autorem komentarza jest… AG. Czy to tylko zbieżność pierwszych liter imienia i nazwiska?

Metoda Whas and Go stosowana jest z dużą namiętnością. Często autorzy i komentatorzy wymieniają się i w zasadzie nie wiadomo czy to sami autorzy nie mogą się do końca wyżyć, czy komentatorzy są niezadowoleni ze zbytniej łagodności redaktorów? Może chodzi o to, że MG boi się o poziom intelektualny własnych czytelników i komentarzami do już napisanych artykułów starają się uzmysłowić, co autorzy mieli na myśli? Metoda ta bywa jednak zawodna. Na przykład reklamy szamponu "Wash and Go" były pierwszymi spotami telewizyjnymi w zachodniej, nowoczesnej konwencji, z którymi mógł się zapoznać polski konsument. Niestety firma zbyt wcześnie weszła na nasz rynek. Przypuszcza się, że zrobiła kiepski rekonesans wśród naszych konsumentów. Wprawdzie proponowała rewolucyjne rozwiązanie, które jako pierwsze łączyło w jednym i szampon i odżywkę, lecz nie wzięła pod uwagę, że w Polsce odżywka do włosów w ogóle była mało znana.

(cytat za http://mjakmarketing.blox.pl/2012/10/Znikajace-marki.rss).

Muzyka powaliła na kolana

Nie pojmuję! Jak to się mogło stać, że Moja PiSeta nie dała tego na czołówkę. W Henrykowie i Szprotawie cuda nad cudami! Jezus nie jest już sam jak palec. Zdaniem red. RaM-a doszło tam do „Zmartwychwstania Kiepury” (za sprawą śpiewaka Krzysztofa Marciniaka, cudu zmartwychwstania dopatrzył się ksiądz senior Mieczysław Ruta). Tego samego dnia i na tym samym koncercie – jak opisuje red. RaM, ksiądz senior widział również zmartwychwstanie Paderewskiego. Tu jednak nastąpił jakiś przekręt, bo przy okazji doszło do nielubianej przez kościół rzymskokatolicki zamiany płci. Paderewski objawił się bowiem księdzu w postaci dr Bogny Dulińskiej. Dodatkowo – jak twierdzi red. - pianistka ta jest „artystką firmy Yamaha”. Prawdopodobnie red. popieprzył/ła miejsce pracy artystki z nazwą fortepianu, na którym grała. Paderewski vel Bogna Dulińska pracuje bowiem w Akademii Muzycznej w Łodzi. Jest również możliwe, że uczy gry na fortepianie w sieci prywatnych Szkół Muzycznych YAMAHA. Program tej szkoły kieruje się hasłem: „Nie ma ludzi niemuzykalnych. Są tylko nieodkryte talenty”. Podobnie jak w kościołach chrześcijańskich – każdy wierzący zmartwychwstanie (pod pewnymi warunkami oczywiście). W Szprotawie są chyba niewygórowane, choć niestety nie wiadomo Czy będzie to chłopiec czy dziewczynka.

Gdzie się do cholery napić?

Chłopaki spotkały się i sponiewierały alkoholowo nad Bobrem w Żaganiu. Jeden z nich wpadł w nastrój rozpaczliwy, walnął szklanką w glebę i zapowiedział, że idzie na stronę bynajmniej nie w celach fizjologicznych, a niestety – psychologicznych. Koniec końców jeden z plenerowych libacjantów wezwał policję, ta z kolei zdążyła odciąć zdołowanego kolesia od gałęzi i zreanimować. Więc to wprawdzie „dolina”, ale z happy endem. Wydawałoby się, że „nasza” – jak się przedstawia MG powinna polecać taki właśnie model. Jak już Szanowni Czytelnicy nadużywacie – róbcie to w plenerze! Tymczasem. Jak pisze redaktor/ka MAI „Policjanci ustalają teraz, co było przyczyną tego, że mieszkaniec Żagania targnął się na swe życie” – życzę policji zdrowia, szczęścia i pomyślności w tych ustaleniach. Redakcja MG zaś dopisuje pod fotografią „zamazanego nura” zupełnie niezrozumiały komentarz: „Picie alkoholu w plenerze może skończyć się tragicznie”. Szanowna Redakcjo! To gdzie do cholery można się bezpiecznie napić, a później powiesić? W HAJDUKU? To już nieaktualne.

Hałas na tropie

Michał Hałas robi wiele hałasu wokół kradzieży metanolu z bocznicy kolejowej. Redaktor ma kapitalne zdolności skojarzeniowe, których mógłby mu pozazdrościć sam Sherlock. Otóż twierdzi redaktor, że metanol musiała podwędzić „podstawowa szycha w gminie”. Dalsze szczegóły rozumowania Hałasa jednoznacznie wskazują, że chodzi mu o Przewodniczącego Rady Gminy Żary (czytaj niżej felieton Syfilis). Przewodniczący ma już wyznaczony termin pierwszej rozprawy karnej w Sądzie Rejonowym w Żarach. To będzie 6 października o 12:00. Obawiam się, że jak Marian Peszek ze zrozumieniem przeczyta „Wyborczą zaślepkę” Hałasa, ma szansę na miłe towarzystwo w sądzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz