Moja
Gazeta 20 sierpnia 2015
Wash
and Go
Moja
PiSeta z upodobaniem stosuje specyficzną metodę publicystyki w formie dwa w
jednym. Redaktor Artur Guzicki opowiada w najnowszym wydaniu („Piwo od wójta, kac w urzędzie”) o
zaplanowanym na zbliżających się gminnych dożynkach poczęstunku piwem „wybranych”
gości. Nie daje jednak rady ustalić jednoznacznie kto jest odpowiedzialny za głupią
decyzję. Pod artykułem ukazuje się więc komentarz pt: „Kłamca czy amator” z jednoznacznymi tezami celowanymi w wójta.
Autorem komentarza jest… AG. Czy to tylko zbieżność pierwszych liter imienia i
nazwiska?
Metoda
Whas and Go stosowana jest z dużą
namiętnością. Często autorzy i komentatorzy wymieniają się i w zasadzie nie wiadomo
czy to sami autorzy nie mogą się do końca wyżyć, czy komentatorzy są
niezadowoleni ze zbytniej łagodności redaktorów? Może chodzi o to, że MG boi się
o poziom intelektualny własnych czytelników i komentarzami do już napisanych
artykułów starają się uzmysłowić, co autorzy mieli na myśli? Metoda ta bywa
jednak zawodna. Na przykład reklamy
szamponu "Wash and Go" były pierwszymi spotami telewizyjnymi w
zachodniej, nowoczesnej konwencji, z którymi mógł się zapoznać polski
konsument. Niestety firma zbyt wcześnie weszła na nasz rynek. Przypuszcza się,
że zrobiła kiepski rekonesans wśród naszych konsumentów. Wprawdzie proponowała
rewolucyjne rozwiązanie, które jako pierwsze łączyło w jednym i szampon i
odżywkę, lecz nie wzięła pod uwagę, że w Polsce odżywka do włosów w ogóle była
mało znana.
(cytat
za http://mjakmarketing.blox.pl/2012/10/Znikajace-marki.rss).
Muzyka powaliła na kolana
Nie
pojmuję! Jak to się mogło stać, że Moja PiSeta nie dała tego na czołówkę. W
Henrykowie i Szprotawie cuda nad cudami! Jezus nie jest już sam jak palec.
Zdaniem red. RaM-a doszło tam do „Zmartwychwstania
Kiepury” (za sprawą śpiewaka Krzysztofa Marciniaka, cudu zmartwychwstania dopatrzył
się ksiądz senior Mieczysław Ruta). Tego samego dnia i na tym samym koncercie –
jak opisuje red. RaM, ksiądz senior widział również zmartwychwstanie
Paderewskiego. Tu jednak nastąpił jakiś przekręt, bo przy okazji doszło do
nielubianej przez kościół rzymskokatolicki zamiany płci. Paderewski objawił się
bowiem księdzu w postaci dr Bogny Dulińskiej. Dodatkowo – jak twierdzi red. - pianistka
ta jest „artystką firmy Yamaha”. Prawdopodobnie
red. popieprzył/ła miejsce pracy artystki z nazwą fortepianu, na którym grała. Paderewski
vel Bogna Dulińska pracuje bowiem w Akademii Muzycznej w Łodzi. Jest również możliwe,
że uczy gry na fortepianie w sieci prywatnych Szkół Muzycznych YAMAHA. Program
tej szkoły kieruje się hasłem: „Nie ma ludzi niemuzykalnych. Są tylko
nieodkryte talenty”. Podobnie jak w kościołach chrześcijańskich – każdy wierzący
zmartwychwstanie (pod pewnymi warunkami oczywiście). W Szprotawie są chyba
niewygórowane, choć niestety nie wiadomo Czy będzie to chłopiec czy dziewczynka.
Gdzie się do cholery napić?
Chłopaki
spotkały się i sponiewierały alkoholowo nad Bobrem w Żaganiu. Jeden z nich wpadł
w nastrój rozpaczliwy, walnął szklanką w glebę i zapowiedział, że idzie na
stronę bynajmniej nie w celach fizjologicznych, a niestety – psychologicznych.
Koniec końców jeden z plenerowych libacjantów wezwał policję, ta z kolei
zdążyła odciąć zdołowanego kolesia od gałęzi i zreanimować. Więc to wprawdzie „dolina”,
ale z happy endem. Wydawałoby się, że „nasza” – jak się przedstawia MG powinna
polecać taki właśnie model. Jak już Szanowni Czytelnicy nadużywacie – róbcie to
w plenerze! Tymczasem. Jak pisze redaktor/ka MAI „Policjanci ustalają teraz, co było przyczyną tego, że mieszkaniec
Żagania targnął się na swe życie” – życzę policji zdrowia, szczęścia i
pomyślności w tych ustaleniach. Redakcja MG zaś dopisuje pod fotografią „zamazanego
nura” zupełnie niezrozumiały komentarz: „Picie
alkoholu w plenerze może skończyć się tragicznie”. Szanowna Redakcjo! To
gdzie do cholery można się bezpiecznie napić, a później powiesić? W HAJDUKU? To
już nieaktualne.
Hałas na tropie
Michał
Hałas robi wiele hałasu wokół kradzieży metanolu z bocznicy kolejowej. Redaktor
ma kapitalne zdolności skojarzeniowe, których mógłby mu pozazdrościć sam Sherlock.
Otóż twierdzi redaktor, że metanol musiała podwędzić „podstawowa szycha w gminie”. Dalsze szczegóły rozumowania Hałasa
jednoznacznie wskazują, że chodzi mu o Przewodniczącego Rady Gminy Żary (czytaj
niżej felieton Syfilis).
Przewodniczący ma już wyznaczony termin pierwszej rozprawy karnej w Sądzie
Rejonowym w Żarach. To będzie 6 października o 12:00. Obawiam się, że jak
Marian Peszek ze zrozumieniem przeczyta „Wyborczą
zaślepkę” Hałasa, ma szansę na miłe towarzystwo w sądzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz