Gazetka Regionalna ma swoisty sposób obsmarowywania
ludzi. Nawet śmierć człowieka jest doskonałą do tego okazją. 15 maja na stronie
18 ukazał się artykuł redaktóra Królika pt: „Był duszą firmy”.
Zmarłego – jak pisze redaktór – „znalazła straż pożarna w zamkniętym mieszkaniu”.
Dowiadujemy się też, że: „pod blokiem (…) pojawili
się pracownicy ŻWiK oraz policja. Policjanci zaalarmowani przez przedstawicieli
miejskiej spółki, rozpoczęli poszukiwania (…) dlatego wezwali strażaków”.
Oczywiście Królik nie byłby redaktórem, gdyby przy okazji śmierci człowieka nie
poplotkował z sąsiadem, który usłużnie poinformował, że denat „Od
pewnego czasu mieszkał tutaj sam”.
Prawie dwa miesiące musiało minąć, by na łamach
gazetki ukazało się również na stronie 18 (3 lipca 2015) cieniutkie SPROSTOWANIE, które oczywiście gówno
daje po upływie tak dużego czasu od poprzedniej obszernej publikacji. Podpisana
pod nim skromniutko: redakcja - prostuje swojego
Królika i pisze, że: „to żona zmarłego (…) z
uwagi na telefon od syna podjęła próbę skontaktowania się z mężem, a następnie
próbowała dostać się do mieszkania, a gdy to jej się nie udało, poprosiła
pracowników ŻWiK (…) o interwencję na policji (…) Ponadto
to ona po otworzeniu drzwi przez strażaków wezwanych przez policję odnalazła
ciało męża”
Gazetka nie informuje, gdzie w czasie opisywanych wydarzeń był jej redaktór Królik, bo chyba nie w miejscu ich dziania się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz