GAZETA RAGIONALNA
SAMO – jak nazwa by
wskazywała – BÓJSTWO
Redaktórka Justyna
Bareła (Gazeta Regionalna 17 lipca) przy okazji szczegółowego opisu tragicznego
zdarzenia w gminie Trzebiel, dokonuje wielu niebanalnych odkryć oraz
interpretacji językowych. Już z podtytułu artykułu (o wiele za dużego jak na
umiejętności autorki w sprawnym przelewaniu gonitwy myśli na papier - laptop),
możemy dowiedzieć się, że opisywane samobójstwo było… samodzielne. Zaś
ujawnione zwłoki pozwoliły na wskazanie wielu nietypowych, jak na zwykłą sosnę
cech. Drzewo to miało mianowicie „zaciśniętą
pętlę na szyi” i zostało „wstępnie
zidentyfikowane”.
Przecudnej urody są
też zwierzenia funkcjonariusza policji i druha OSP. Druh Paweł Dendewicz
wspomina: „Dwóch strażaków założyło maski
ochronne, bo ciało było już w stanie mocnego rozkładu”. Funkcjonariusz
policji Robert Pietrzak miejsce akcji określa (ale też być może to
pióro/paluszek redaktórki) mianem „miejsca
zamieszania”. Jakiego zamieszania? Chyba zawieszania. Oczywiście
samodzielnego.
OPALACZE NA
DOPALACZE
Regionalna odkrywa,
że polskie media zupełnie niepotrzebnie szaleją jak po zażyciu „Mocarza”, bo w
Żarach na SOR pacjenci po zażyciu tego świństwa znani są już… od dwóch lat. Ja
zawsze twierdziłem, nawet po wysłuchaniu zwykłej prognozy pogody w radiu czy
telewizji, że my tu żyjemy jakby w nieco innym kraju niż Polonusi w Warszawie.
GEOMETRIA PANI
REDAKTÓRKI
Jak donosi GR
powstanie w Żarach McDonalds! Redaktórka Bogusława Janicka - Klisz informuje,
że ten przybytek najgorszego gustu kulinarnego i architektonicznego, postawić
mają „w kwadracie ulic Moniuszki –
Lotników – Strzelców”. Sam fakt, że trzy ulice nie są w stanie wytyczyć
figury kwadratu, nic redaktórce nie podpowiada. Odsyłam więc do google maps. Na
pierwszy rzut oka widać, że to… TRÓJKĄT!
KOLCE
BEZPIECZEŃSTWA…
… zamontowali na
żarskim ratuszu. Mają one chronić Urząd Miasta przed srającymi gołębiami. jak
jednak twierdzi redaktórka Bogusława Janicka – Klisz chodzi również o… „bezpieczeństwo mieszkańców odwiedzających
Ratusz”. A dokładniej nie dałoby się opisać co te kolce zabezpieczają
mieszkańcom?
REDAKTÓRKA SIĘ
DOSTOSOWUJE
Do poziomu wiedzy
mieszkańców ulic Glinianej i Złotej w Lubsku, z lekkością skowronka dostosowuje
się redaktórka Justyna Bareła, która postanowiła współprotestować przeciw
wiatrakowi prądotwórczemu. W swoim dramatycznie zatytułowanym artykule
„Walczymy o przyszłość naszych dzieci” (GR 17 lipca), z uporem maniaka i bez
stosownego komentarza przytacza głupoty:
- że „O tym, że coś
takiego będą mi tu budować, dowiedziałem się z tablicy informacyjnej”
- że „wiatrak o
wysokości prawie 200 (sic!) metrów stanie tak blisko”
- że na Glinianej i
Złotej „wieją głównie wiatry zachodnie, czyli cały hałas będzie słyszalny po
naszej stronie”
- że „To są nasze
prywatne działki, za które zapłaciliśmy”
- że „Nie wiemy też,
dlaczego rozpoczęto prace budowlane, skoro okres lęgowy ptaków trwa do 15 lipca
i takich robót prowadzić nie można
I wreszcie, że „Raport
(oddziaływania na środowisko – dop M.Sz.) zawiera rażące błędy (…) nasze domy
nie zostały zaznaczone na mapach”
Pani Redaktór,
litości. Do tego jeszcze ten tytuł. Przy uruchamianiu pierwszej linii kolei
żelaznej, o której powrocie marzą podobno mieszkańcy Lubska – pisano trochę
bredni m. in. o wpływie na kury nioski, ale żeby coś o wpływie na przyszłość
dzieci ówczesnych Ziemian? Chyba, że chodzi o płodność. To tak. Zarówno kolej
żelazna jak i wiatrak mają wpływ zdecydowany. Zarówno ludzie jak i redaktórzy
oraz redaktórki bez opamiętania pieprzą…
CZEGO SIĘ NIE ZROBI
DLA REDAKTÓRA?
Oszołomiony Dniami
Małomic redaktór Piotr Piotrowski cudem zdołał zauważyć, że śpiewająca przeboje
Blue Cafe Dominika Gawęda „podczas
koncertu przebierała się trzy razy”. Dodam tylko, że redaktór jest z
wokalistką na „ty”… Tak przynajmniej sądzi.
COŚ O MNIE…
W dziale HUMOR
Regionalna napisała coś o mnie: „Dlaczego
Internet jest pełen ludzi wytykających błędy ortograficzne i gramatyczne? Bo
nikt tych cholernych humanistów nie chce przyjąć do pracy”. Właściwie to o
Regionalnej jest, bo ostatnio usłyszałem jeden z najlepszych dowcipów:
- Przychodzi humanista
do pracy. W Regionalnej.
Właśnie, właśnie – a
jak się pisze? I czy internet? Cholerny humanista radzi: słowo występuje bowiem
w dwóch użyciach — jako nazwa własna i pospolita. Nazwa własna pierwszej (i jak
się zdaje — dotychczas również jedynej) sieci — Internet
— przekształciła się w nazwę pospolitą. Przeciętny użytkownik tego
medium nie zdaje sobie bowiem sprawy, że korzysta z konkretnej sieci, która
została nazwana Internetem. Traktuje tę nazwę jako
ogólną nazwę nowego medium — tak jak prasę, radio czy telewizję
(za www.rjp.pan.pl). Pozostałe dowcipy w rubryce
jak zwykle - skrobane tipsem.
JEST Z CZEGO SPADAĆ
Starosta i Prezes „Budowlanych” Lubsko Janusz Dudojć zwierzył się
Gazecie Regionalnej, że III-ligowy beniaminek „raczej nie będzie szalał na rynku transferowym.
– Nie pozwala nam na to skromny budżet. Próbowaliśmy rozmawiać z niektórymi
zawodnikami, m.in. z KSF-u, ale jak usłyszałem ich żądania to spadłem z krzesła”.
Panie Starosto kochany, Pan to przynajmniej ma z czego spadać. W odróżnieniu do
obywateli kłębiących się w podległym Panu Wydziale Komunikacji.
GAZETA LOKALNA
WYPRAWA KRÓW
Maciej Markiewicz
(Gazeta Lokalna 17 lipca) opisując wyprawę stada krów, wyciąga zupełnie
nieoczekiwane wnioski. Najpierw z uznaniem i nieukrywanym samozadowoleniem
stwierdza, że nawet krowy są zainteresowane „bieżącym wydaniem „Lokalnej””. Wniosek ten redaktór wyciąga
błyskotliwie, „ponieważ kręciły się wokół
samochodu, którym dostarczamy nasz tygodnik do sklepów”. Ależ te krówki
inteligentne. Zupełnie inaczej niż czytelnicy. Następnym miejscem peregrynacji
stały się tory linii kolejowej za Małomicami w kierunku Legnicy. Tu redaktóra
zadziwił refleks maszynisty szynobusu, który wykazał się „szybką reakcją”. Chociaż zasługa już w następnym akapicie zbladła,
bo „Na całe szczęście pociąg jechał dość
wolno i załoga zdążyła wyhamować”. Tymczasem każdy pasażer wie, że
począwszy od Żagania aż do Miłkowic pociągi wloką się sakramencko. Zapewne z
powodu bydła. Zupełnie jednak nie wiadomo skąd radaktórowi ta krowia wyprawa
skojarzyła się z… safari, czyli wyprawą myśliwską lub karawanową w Afryce.
Trudno jednak cokolwiek upolować gdy się tego nie zauważa. Redaktór sam
odkrywczo podkreśla, że mimo o wiele większego gabarytu w porównaniu z osami,
nikt krów nie zauważył oraz nie powiadomił strażaków. Kapitan Grzymała z PSP
wyżalił się redaktórowi: „Sam się zastanawiam
jak to jest możliwe”. Na co dzień ludziska dupę państwowej straży zawracają
jak tylko małą osę zobaczą „ale
bezpańskie krowy nikomu nie przeszkadzały”. Na tym przygoda redaktóra
Macieja Markiewicza dobiegła końca. Kowbojem to on nie jest. Gdyby był nie
pozwoliłby krowom odejść w nieznane. Tymczasem czytamy: „Ślad po wolno biegającym stadzie zaginął”.
JEST MĄDRZEJ. ZACZĘŁO SIĘ W GOZDNICY
9 lipca 2012 roku w poście „CZY POWIAT
ŻAGAŃSKI JEST GŁUPSZY” napisałem: „Tak. Od powiatów:
strzelecko-drezdeneckiego o 4,91; gorzowskiego ziemskiego (wiocha wokół
Gorzowa) o 4,64; wschowskiego o 3,75; żarskiego o 3,62; świebodzińskiego o
3,43; krośnieńskiego o 2,67; międzyrzeckiego o 1,07, zielonogórskiego (wiocha
wokół Zielonej Góry) o 0,57; Zielonej Góry o 10,79; Gorzowa o 6,47.
Na cywilizacyjnej zarośniętej licznymi krzakami próżności, pychy, i
zwyczajnej głupoty ścieżce żagańska
obłast’ pozostaje w towarzystwie: słubickiej (gorsza o 0,4);
sulęcińskiej (o 0,46) i nowosolskiej (gmina wiejska) (o 0,6).
Uogólnienie to mogłoby służyć miejscowym elytom za
kompas, gdyby nie miały one w dupie prawdziwych potrzeb i interesów
mieszkańców, którzy jak cielęta pozwalają sobą pomiatać.
O tym wszystkim informuję miejscowe dzieci i młodzież oraz ich rodziców
i opiekunów z nadzieją, że wreszcie pogonią w cholerę tę zgraję, która żyjąc z
publicznych środków (podatków), świetnie się bawi (ławeczkami, odkrywaniem
prawdy o śmierci gen. Sikorskiego i miejscem Czarnych Żagań w historii
katastrofy polskiej piłki nożnej, Kowal chciałby żeby to był stołeczek, ale
opozycja marzy o prawdziwej ARENIE/ co za durna nazwa), podczas gdy WASZE
DZIECI zostają na tym ŻITANICU
(celowo) w ładowni i bez dostępu do szalup”.
Dziś, po trzech
latach z radością za Pawłem Tomaszczykiem (Gazeta Lokalna 17 lipca br.)
donoszę, że kilkudziesięcioro rodziców i opiekunów dzieci w Gozdnicy kieruje
swe pociechy do szkół w… Ruszowie (wioska w województwie dolnośląskim oddalona
o 5 km). Dlaczego? Wystarczy przegląd tabel wyników z egzaminów.
MOJA GAZETA
DAWNYCH WSPOMNIEŃ CZAR
Redaktor Michał Hałas z powodu upału zafundował nam teleportację w
czasy NRD. Z wielką wprawą i znajomością przedmiotu przypomniał nasze brzydkie
komuchowskie nawyki i nikczemne korzyści wynikające z bliskości Granicy
Przyjaźni na Odrze i Nysie. Zadziwia mnóstwo detali, o których redaktor się
dowiedział lub – ależ jakżesz ja mogę coś takiego podejrzewać – sam stosował,
że tak nazwę - organoleptycznie.
Pozostaje jednak pytanie. Po co redaktor to wszystko wspomina? Jakaś
rocznica, lektura w IPN. Eeee tam, nic z tych rzeczy. To przecież felieton pod
winietą „WIELE HAŁASU O NIC”. Rzeczywiście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz