niedziela, 5 lipca 2015

MOJA PISETA



Naczelny żarski organ PiS, piórem apologety tej partii Artura Guzickiego zajął się dzielnie zwalczaniem konkurencji politycznej w regionie żarskim. Najpierw („Kolej na Ewę” w Lubsku – 02.VII.2015 str. 2) wybrał sobie za obiekt drwin Platformę Obywatelską, która – wredna małpa – nie sprowadziła i oczywiście nie sprowadzi do Lubska Pendolino. Ba! Bezczelna Ewa nie przyjedzie do Lubska, mimo z samego serca wywiedzionego zaproszenia przez Fundację Kolejową „Stacja Lubsko/Sommerfeld”. W dalszej części „pisiorskich” wypocin (czyżby autor liczył na jakąś synekurkę po wyborach i po nieuchronnej katastrofie „MG”?), redaktór Artur znęca się nad senatorem Dowhanem (PO), który z powodu własnego bogactwa w dupie ma Lubsko, z którego się wywodzi i – jak domaga się redaktór – „nie przyciągnął do Lubska premiera polskiego rządu”. Oczywiście redaktór skrzętnie omija w tym względzie jakichkolwiek wybrańców PiS. Milczenie jest w tym redaktórskim przypadku złotem, albo skromną inwestycją w karierę. Pamiętając jednak Viktorię z 2005 roku, może to być kariera „short”. Interesująca jest fotografia ubarwiająca wypociny redaktóra. Nie jest to bynajmniej piękny, ale niestety opuszczony dworzec kolejowy w Lubsku. To kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Czyżby przy wymarzonej przez redaktóra nowej „ekipie” miało to właśnie zastąpić mieszkańcom Lubska Pendolino?
Żeby jednak zrobić ulubionej formacji wręcz onanistyczną przyjemność, redaktór skrzętnie atakuje ludzi związanych w Żarach od czasu wyborów samorządowych z Ruchem Oburzonych Pawła Kukiza. I to już nie jest powód do żartów, ponieważ ludzie ci na czele z restauratorem – Stanisławem Hanuszewiczem, są jedną z pierwszych autentycznych społecznych działań mieszkańców Żar, którzy w kampanii samorządowej, jak umieli - dali obywatelski głos niezgody na panujące w mieście stosunki i arogancję Burmistrza z Platformy Obywatelskiej. Redaktór drwi sobie z ich słabego wyniku wyborczego, bo przecież wiadomo, której to opcji wynik redaktórskiemu sercu jest bliski. By dodatkowo oczyścić ulubionej formacji drogę, usłużny redaktór zapowiada czytelnikom, którzy mieliby czelność wziąć udział w referendum na temat jednomandatowych okręgów wyborczych, że: „Bez względu na jego (referendum) wyniki nie zmieni ordynacji wyborczej i nie wprowadzi do ustroju państwa JOW-ów”.
Jak już do władzy dojdzie telewizor Beata (u Jarosława będzie pilot, jak przyśnie – biada nam), dla której przecież Lubsko i Żary – to wyjątkowe zadupie, które ciągle z uporem maniaka głosuje na PO, być może znajdzie się i drobne miejsce dla redaktóra Guzickiego. Wtedy jednak tytuł „Moja Gazeta” będzie miał – jeśli przetrwa – wyjątkową konotację i nacisk na słowo „Moja”. Każdy triumf ma w sobie kroplę trucizny przyszłej klęski.
P.S. Jonasz Kofta obraca się w grobie… Napisał m. in: „Wieloryb był wielki / I gębę miał wielką / Co żarła, parskała i pluła / Ku chwale bebechów / Ryczała piosenki / Na resztę zaś była totalnie nieczuła”. M.Sz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz