Naczelny żarski organ PiS, piórem apologety
tej partii Artura Guzickiego zajął się dzielnie zwalczaniem konkurencji
politycznej w regionie żarskim. Najpierw („Kolej na Ewę” w Lubsku – 02.VII.2015
str. 2) wybrał sobie za obiekt drwin Platformę Obywatelską, która – wredna małpa
– nie sprowadziła i oczywiście nie sprowadzi do Lubska Pendolino. Ba! Bezczelna
Ewa nie przyjedzie do Lubska, mimo z samego serca wywiedzionego zaproszenia
przez Fundację Kolejową „Stacja Lubsko/Sommerfeld”. W dalszej części „pisiorskich”
wypocin (czyżby autor liczył na jakąś synekurkę po wyborach i po nieuchronnej
katastrofie „MG”?), redaktór Artur znęca się nad senatorem Dowhanem (PO), który
z powodu własnego bogactwa w dupie ma Lubsko, z którego się wywodzi i – jak domaga
się redaktór – „nie przyciągnął do Lubska
premiera polskiego rządu”. Oczywiście redaktór skrzętnie omija w tym względzie
jakichkolwiek wybrańców PiS. Milczenie jest w tym redaktórskim przypadku złotem,
albo skromną inwestycją w karierę. Pamiętając jednak Viktorię z 2005 roku, może
to być kariera „short”. Interesująca jest fotografia ubarwiająca wypociny
redaktóra. Nie jest to bynajmniej piękny, ale niestety opuszczony dworzec
kolejowy w Lubsku. To kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Czyżby
przy wymarzonej przez redaktóra nowej „ekipie” miało to właśnie zastąpić
mieszkańcom Lubska Pendolino?
Żeby jednak zrobić ulubionej formacji wręcz
onanistyczną przyjemność, redaktór skrzętnie atakuje ludzi związanych w Żarach
od czasu wyborów samorządowych z Ruchem Oburzonych Pawła Kukiza. I to już nie
jest powód do żartów, ponieważ ludzie ci na czele z restauratorem – Stanisławem
Hanuszewiczem, są jedną z pierwszych autentycznych społecznych działań
mieszkańców Żar, którzy w kampanii samorządowej, jak umieli - dali obywatelski
głos niezgody na panujące w mieście stosunki i arogancję Burmistrza z Platformy
Obywatelskiej. Redaktór drwi sobie z ich słabego wyniku wyborczego, bo przecież
wiadomo, której to opcji wynik redaktórskiemu sercu jest bliski. By dodatkowo
oczyścić ulubionej formacji drogę, usłużny redaktór zapowiada czytelnikom,
którzy mieliby czelność wziąć udział w referendum na temat jednomandatowych
okręgów wyborczych, że: „Bez względu na
jego (referendum) wyniki nie zmieni
ordynacji wyborczej i nie wprowadzi do ustroju państwa JOW-ów”.
Jak już do władzy dojdzie telewizor Beata
(u Jarosława będzie pilot, jak przyśnie – biada nam), dla której przecież
Lubsko i Żary – to wyjątkowe zadupie, które ciągle z uporem maniaka głosuje na
PO, być może znajdzie się i drobne miejsce dla redaktóra Guzickiego. Wtedy
jednak tytuł „Moja Gazeta” będzie miał – jeśli przetrwa – wyjątkową konotację i
nacisk na słowo „Moja”. Każdy triumf ma w sobie kroplę trucizny przyszłej
klęski.
P.S.
Jonasz Kofta obraca się w grobie… Napisał m. in: „Wieloryb był wielki / I gębę miał wielką / Co żarła, parskała i pluła /
Ku chwale bebechów / Ryczała piosenki / Na resztę zaś była totalnie nieczuła”.
M.Sz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz